Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulinarnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulinarnie. Pokaż wszystkie posty

19 sty 2015

Brownie

Wyjechali na ferie nasi podopieczni... 
Ha ha ha... Nie żebym się cieszyła jakoś nadmiernie o nie. 
Niemniej czasem miło spędzić czas bez Nastolaty tylko po to, żeby zatęsknić za tym dziewczęciem kochanym. 
Bez żadnych skrupułów można na przykład zrobić czekoladowe do bólu ciasto i zjadać 
z kawą bez wyrzutów sumienia (córko przepraszam).
Tak więc Brownie - moje ulubione ciasto. Swoją drogą to trochę przykre kiedy miłośnik czekolady ma dziecko z alergią na nią, nieprawdaż? Cóż dziś można...

Trzeba wziąć:
2 czekolady deserowe
225 g. masła
3 całe jajka
275 g. cukru
cukier waniliowy
135 g. mąki
1/4 łyżeczki soli

Piekarnik nagrzać trzeba do 160 st. C. 
1/3 czekolady zetrzeć na grubej tarce, resztę rozpuścić razem z masłem. Jajka ubić na puszystą masę z cukrem. Dodać czekoladę, mąkę i sól i delikatnie wymieszać. Przełożyć na formę z papierem. Piec ok. 20 min. 
Brownie jest pyszne w środku miękkie, trochę zakalcowate na zewnątrz chrupkie. 






Mniam...
I tak najbardziej depresyjny dzień w roku (podobno) może być troszkę mniej depresyjny, a może zupełnie nie depresyjny.
Pozdrawiam i do następnego...

4 maj 2014

Ciasteczka owsiane wyborne

Ciasteczka owsiane są pyszne i zdrowsze od innych, przynajmniej chcę tak myśleć zjadając ósme ciacho. 
Płatki owsiane pełne dobra samego, często goszczą na naszym stole z TEGO powodu. 
Lubimy cieplutką owsiankę z owocami, a ciasteczka owsiane znikają w tempie błyskawicy z talerza. 



Każdy może je mieć, wystarczy tylko wziąć:

  • kostkę margaryny (alergicy biorą tę bezmleczną)
  • szklankę mąki najlepiej z pełnego przemiału
  • szklankę cukru
  • szczypta soli
  • 1 jajko (alergicy biorą 3 przepiórcze)
  • 1 łyżeczkę proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 2 szklanki płatków owsianych
  • 1/2 szklanki żurawiny suszonej lub innych suszonych owoców
  • 1/2 szklanki ziaren słonecznika prażonych na suchej patelni
Miękką margarynę miksujemy na puch, dodajemy cukier i jajo i miksujemy jeszcze. Dodajemy mąkę z proszkiem, sodą i solą. Miksujemy jeszcze trochę. Na końcu dodajemy płatki, ziarna i owoce i zagniatamy ciasto rękami. Formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego 
i kładziemy na blachę z papierem do pieczenia. Trzeba zachować dość duże odstępy, tak by ciastka nie posklejały się podczas pieczenia. Wkładamy do nagrzanego do 180 st. C piekarnika na ok.15 min. Po upieczeniu delikatnie zdejmujemy z blachy i studzimy. Gotowe! 
Teraz wystarczy chrupać ze smakiem popijając kawką lub mlekiem.




PS Porcelanowa cukierniczka i filiżanka ze spodkiem to ostatni prezent od córki. Uwielbiam je mają wzór, który jest niezwykle optymistyczny i pasuje do wielu innych. Porcelana z Bolesławca zawsze mnie zachwycała, po pierwsze wzorami, a po drugie estetyką i jakością. 
Ostatnio KASIA na swoim blogu zaprezentowała piękną porcelanę bolesławiecką o rzadkim wzorze "Relief". Chyba pasowałaby do mojej :)
Mocno wszystkich pozdrawiam życząc miłego tygodnia.

28 kwi 2014

Smoothie o smaku awokado

Ostatnio polubiliśmy rodzinnie zmiksowane koktajle owocowe. 
Miksujemy aż miło. 
Dochodzę do wniosku, że miksować można wszystko, no może prawie wszystko :)
 My uwielbiamy owocowe smoothie. 
Mamy za sobą już małe tet a tet ze szpinakiem, anansem i pomarańczą. 
Mleczko bananowe również zawróciło nam kiedyś w głowie. 
Dziś był dzień na cudownie aksamitny drink z awokado. 
Awokado bardzo lubimy. 
Często robię z niego guacamole z suszonymi pomidorami jako dodatek do chlebka żytniego - mniam! 
W lodówce miałam małe awokado i doczekało się swojej roli w zmiksowanym drinku. 
Uzyskałam doskonałe smoothie o kolorze pięknej mięty i konsystencji aksamitnego, bardzo delikatnego w smaku mleczka. 
Zapraszam do wypróbowania i życzę miłego poniedziałku :)



Trzeba wziąć:
pół dojrzałego awokado
sok z połowy cytryny
jednego banana
łyżkę miodu lub łyżkę cukru
trzy duże szklanki mleka (dowolnego - alergicy mogą użyć mleka ryżowego lub kokosowego)


Wszystko wkładamy do blendera, zalewamy mlekiem i miksujemy - gotowe!


Smacznego Kochani i do następnego!
PS Pamiętajcie, że ten tydzień trwa tylko trzy dni :)

9 gru 2013

Biscotti i szara...

Coraz mniej mnie tu. Wiem, wiem powiecie, że zbliża się magiczny moment drugiej rocznicy 
i tak ma każdy. 
Może tak. 
W każdym razie mało mam energii na pisanie 
i fotografowanie. 
Mam nadzieję, że to stan przejściowy. 
Dobrze, że mam jeszcze ochotę coś robić. Ostatnio zrobiliśmy sobie mały, rodzinny przerywnik od wszystkiego. 
Przerwa - takie małe "piiip" od pracy 
i szkoły, i wszelkich powinności. 
O tym "piiip" napiszę kiedyś, bo jest o czym :) 
Przed przerwą jednak upiekłam biscotti do kawy dla nas i jako malutki upominek dla naszych przyjaciół. 


Byłam z nich bardzo dumna. To dobry pomysł. Piecze się je, chowa do słoika i się je ma, 
a kiedy wpadają niespodziewani goście się je podaje do kawy. 
Do biscotti dokładam bransoletę koloru szarego. Od pewnej mamy dla córki. 
Podobała się i mamie i córce :)


 Chciałam jeszcze powiedzieć, że zostałam obdarowana wyróżnieniem, co jest jak wiadomo bardzo miłe:)



Lubię sobotę - serdeczne dzięki, za inspirację też:)
Na nominację proszę poczekajcie chwilkę. 
To nie takie proste.

Życzę wszystkim miłych przygotowań do Świąt 
i do naszego następnego :)

17 lis 2013

Książki, książki...

W ubiegłym tygodniu byłam chora. 
Chodziłam z kąta w kąt zakatarzona
i podciągająca. 
Nastrój mój był bardzo średni, delikatnie mówiąc. Natala miała urodziny. Miała być rodzinna impreza, tort i fajna zabawa. Niestety nie było, plany gościom nie wypaliły. Tak więc obie miny miałyśmy nietęgie.
I jak to z niespodziankami bywa nagle 
i niespodziewanie miły pan listonosz przyniósł nam dwie przesyłki. 
Jedna dla Natali druga dla mnie. Niespodzianki to my lubimy bardzo. 
Wyobraźcie sobie, że obie dostałyśmy książki.
Moja przyjechała z Warszawy od przemiłej Patrycji ze smakołyków alergika.

Powiem Wam, że z Patrycją znamy się prawie od początku mojego bloga czyli blisko 2 lata. Jest przemiłą dziewczyną, która każdy przepis potrafi przystosować dla alergika. 
Kiedy Natala miała ostrą dietę, jej przepisy ratowały nam życie. 
Jako zapracowana i zmartwiona mama, mogłam darować sobie godzinne poszukiwania w sieci odpowiednich przepisów. Wiedziałam, że u Pati znajdę w mig coś pysznego i bezpiecznego do upieczenia. 
Przepisy Patrycja dostosowuje tak, że żadna alergia nie ma szans :)
Teraz można, te przepisy mieć na wyciągnięcie ręki.  
Można je nabyć TU

Właśnie ukazały się w pięknie wydanej książce. Jak ja lubię takie śliczne książki. 
Trzymać twardą, prawie aksamitną okładkę, otwierać te strony z pięknymi zdjęciami na kredowym papierze. Sama przyjemność.




Wszystkie przepisy na te pyszności są też dużo zdrowsze niż klasyczne pyszności. 
Mają zamienniki cukru, mąki pszennej. 
Sami zobaczcie naprawdę warto :)

I właśnie tą książkę dostałam w dniu, kiedy było mi źle. Oczywiście nie muszę pisać, jak to podziałało na moje samopoczucie.

A Natala? Natala dostała prezent od przemiłej Ingi, jej brata Kacpra i ich mamy, z którymi to spotkała się w lecie, będąc u Joli i Tomka w Jolinkowie

Ta historia w życiu Natki jest magiczna. 
Była w tym cudnym miejscu z ludźmi o otwartych sercach i mądrych głowach. 
Wiele się nauczyła. Mogła przebywać 
w otoczeniu pięknych gór ze swoimi ukochanymi zwierzętami.
Natala tak bardzo ucieszyła się prezentu :)



Bardzo, bardzo dziękujemy 
Wam Kochane Dobre Duszki 
za prezenty 
i natychmiastową zmianę nastroju :)

9 gru 2012

Radość z rzeczy małych - domek z piernika

Pomocnik Św. Mikołaja pojawił się u nas całkiem niedawno. Uszyłam go, bo marzyłam o nim już w rok temu, tylko mi nie wyszło. A w tym roku wyszło - no i jest! Lubię go. Jest sympatyczny i wnosi do domu  czystą radość, radość z rzeczy małych. Patrzę sobie na niego i uśmiecham się od ucha do ucha.





Zresztą ja, to chyba jestem trochę dziwna, jeśli wiecie co mam na myśli ;) Nie szaleję z porządkami, uszka nie mrożą się jeszcze w lodówce, zakupy zrobione połowicznie, ale za to rzeczy małych, radość niosących to ci u mnie pod dostaaaaatkiem, a jaaakże!
Na przykład - cały wczorajszy dzień spędziliśmy rodzinnie na pieczeniu domków z piernika. Robimy je od pięciu lat, zawsze całą rodziną i zawsze nie tylko dla siebie. Uważamy, że taki domek to miły drobiazg na prezent, więc co roku powstaje ich kilka. Pamiętam taki rok, że cały salon był zastawiony piernikowymi cudami. Każdy w rodzinie dostał swój. Było wtedy dużo śmiechu.






Piernikowe domki w tym roku zostały uzupełnione o świeczniki. Moim zdaniem wyglądają pięknie i warto się o nie pokusić. Światło świec pięknie prześwituje przez kolorowe szybki z cukierków, a biały lukier jest po prostu piękny.



Przedświąteczne przygotowania mają w sobie magię, jeśli tylko się o to postaramy, ja to wiem.
Życzę Wam Kochane magicznych przygotowań i pięknego oczekiwania.
A jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się jak zrobić domek, proszę bardzo.



Podaję przepis na domek dla alergika.

Składniki:
30 dag. mąki
1 jajko ( ja dałam 1 łyżkę octu jabłkowego)
6 dag margaryny
10 dag miodu sprawdzi się też melasa z buraków, lub miód sztuczny(ja dałam miód z mniszka)
5 dag cukru
1 łyżka karobu
przyprawa do piernika

Sposób wykonania:
Miód, cukier i margarynę podgrzewamy na małym ogniu, aż powstanie gładka mama. Masę studzimy. Wlewamy ją na kopczyk zrobiony z mąki z przyprawą i karobem i miesimy na ciasto.
Wałkujemy cienko, wykrawamy części domku (ja mam przygotowane formy kartonu)i pieczemy w 160 st. C. Po wystygnięciu sklejamy części gorącym karmelem(tylko ostrożnie, łatwo się oparzyć). Dekorujemy lukrem, lub kolorowymi pisakami, posypkami jak, kto lubi.
Lukier:
1 szkl. cukru pudru
1 białko (lub 3 białka przepiórcze)dla alergika można zrobić lukier dodając 2 łyżki wody :)ważne, żeby był bez grudek i gęsty
Ucieramy do białości, przekładamy do szprycy i dekorujemy.
Okienka:
Okienka wycinamy w cieście, w powstały otwór wsypujemy pokruszone na miał landrynki i wkładamy do pieca. Po upieczeniu trzeba poczekać aż przestygną, żeby nie zepsuć.

Domek dołączam do akcji Na Świątecznym Stole Alergika  oraz Wigilijny Piernik.

21 paź 2012

Syropek na chandrę

Dostałam kiedyś pigwę od moich teściów. 
Nie jedną, nawet nie dwie, tylko ze trzy kilo ich było. 
Piękne zielono żółte o oszałamiającym zapachu i omszałej skórce. Najpierw zupełnie nie wiem dlaczego pomyślałam o zrobieniu nalewki, ale uświadomiłam sobie, że przecież nie mogę robić samych nalewek. Mam już wiśniówkę i malinówkę, a nawet sosnówkę w ilościach hurtowych. Zaszło więc pytanie co by tu...? 
I tak powstał syrop pigwowy do herbaty. Jesienna herbatka z syropkiem pigwowym to balsam na chandrę, daję słowo. 
Ma piękny zapach i złoty kolor. Herbacie nadaje ciekawego aromatu i kwaśnego posmaku. Co tu dużo pisać - mam ją i cieszę się, że mam i pomysł podrzucam wszystkim, którzy kochają herbatę i mają pigwę.


A teraz jak zrobić syropek?

Pigwę (ok. 3 kg.)umyć i pokroić razem ze skórką i gniazdami nasiennymi. Wsypać do garnka i zalać 1/2 l wody, dodać sok z 1 cytryn i gotować do miękkości. Wylać na sito i zostawić na noc, żeby dobrze odciekło. To, co zostanie na sicie odcisnąć w gazie. Gdybyśmy przetarli pulpę pigwową przez sito, otrzymamy gęsty przecier, który można dodać do przecieru z jabłek i zajadać jak powidła. Nam wszak nie o to chodzi! Nam chodzi o syropek. Zatem nie przecieramy tylko odciskamy. Do odciśniętego dodajemy 1 kg cukru i gotujemy na małym ogniu mieszając.

 I już, tyle wystarczy, żeby cieszyć się syropkiem. Zamykamy nasze dobro w słoiki i otwieramy wtedy, kiedy nam smutno i źle.
  
I to lubię, radość z małych rzeczy, zachwyt drobiazgami, to lubię i już.
Pozdrawiam jesiennie :)

27 wrz 2012

Ze śliwkami - knedle dla alergików :)

Lubię brać udział w akcjach na durszlaku, a szczególnie lubię akcje dla alergików. 
Celem tych akcji jest zebranie przepisów na potrawy, które można ugotować dla alergika i nie narazić go na dolegliwości. To dla mnie bardzo cenna skarbnica wiedzy i pomysłów. Jestem mamą alergika od trzynastu lat i wspominając dni, kiedy Natka była mała, aż mi się robi źle i smutno. 

Po pierwsze nie miałam tak łatwego dostępu do internetu, po drugie alergików pokarmowych w moim otoczeniu było niewielu, przez co nieustannie robiliśmy zamieszanie sobą, po trzecie produktów dla alergików było tyle, co kot napłakał, w cenach bynajmniej nie małych. To ciągłe sprawdzanie etykiet, tłumaczenie, udowadnianie, że jednak mleko nie takie zdrowe, że niestety ten wafelek od cioci to nie dla Natki, itp. No i ciągłe szukanie - co ugotować, co upiec - jak bez mleka, jajek, orzechów, kakao. Koszmar jakiś. Teraz to co innego, człowiek klika i człowiek ma... 

Przepisy w tym wypadku są bardzo cenne, a zbiór przepisów w jednym miejscu sprawdzonych, obfotografowanych i opisanych - normalnie bezcenne!
Dlatego lubię, więc biorę udział. Może ktoś skorzysta, ja na pewno - nie raz.

Dziś przepis, wymyślony przez Mamę Alergika i opublikowany na jej blogu jakiś czas temu. Znając Mamę nie będzie miała nic przeciwko żeby przeżył drugą młodość, tym bardziej, że nam przyniósł tyle radości :)
Knedle ze śliwkami. Prosta potrawa lubiana przez dorosłych i dzieci. Nie wiem dlaczego ubzdurałam sobie, że bez jajka to nie wyjdą i już. I tak żyłam w tym ubzduraniu, aż do chwili, gdy Mama Alergika zamieściła ten przepis.
Świat stanął przed nami otworem! Nie dość, że knedle ze śliwkami okazały się dostępne dla Natki, to jeszcze ciasto można użyć do innych knedli np. z truskawkami, lub mięsem. Zatem prezentuję i przypominam. A że knedle to kulki no to lećmy w kulki :)




Składniki:
  • ziemniaki najlepiej sypkie 
  • mąka pszenna w proporcji 1/4 ilości ziemniaków
  • ½ kg dojrzałych śliwek (najlepiej mniejszych)
  • masło klarowane
  • bułka tarta
  • 2-3 łyżki cukru trzcinowego do posypania śliwek
  • mąka ziemniaczana do oprószenia śliwek
Przygotowanie:
  1. Ziemniaki obrać i ugotować do miękkości w osolonej wodzie, odcedzić, odparować i przestudzić, rozgnieść bardzo dokładnie przy użyciu tłuczka do ziemniaków, a najlepiej przemielić przez maszynkę 
  2. Śliwki umyć, wydrylować, przepołowić, obsypać dobrze cukrem oraz oprószyć mąką ziemniaczaną
  3. Zmielone ziemniaki umieścić w okrągłym garnku, wyrównać nimi dno, podzielić masę ziemniaczaną na 4 równe ćwiartki
  4. Jedną ćwiartkę ziemniaków przełożyć do miski, wolną przestrzeń po ziemniakach wypełnić taką ilością mąki, aby wyrównał się poziom składników w garnku
  5. Całość następnie przełożyć do miski z pozostałymi ziemniakami i zagniatać na gładkie ciasto
  6. Ciasto rozwałkować na podsypanej mąką stolnicy, na grubość ½ cm, wykrawać koła przy pomocy mniejszej szklanki
  7. Na jedno kółko nałożyć połówkę śliwki, przykryć drugim kółkiem i zlepić brzegi, maczając palce w mące, następnie formować w dłoniach kule
  8. Zagotować wodę w garnku, do wrzątku delikatnie wrzucać knedle po kilka sztuk, tak aby się nie dotykały, zamieszać aby nie przywarły do dna, przykryć garnek pokrywką i zagotować
  9. W momencie gotowania odsłonić pokrywkę i gotować jeszcze bez przykrycia 3-5 minut
  10. Ugotowane knedle utaplać w bułce tartej podsmażonej na maśle klarowanym.





Palce lizać ! 

Do stolnic moi mili, do stolnic :)
Pozdrawiam ciepło i przypominam o jesiennym Candy w kolorze śliwkowo - miodowym.

31 lip 2012

Agrestowy Chutnay Nigelli i niespodzianka

Na wszystkich okolicznych blogach bulgocą przetwory na zimę. Owocowe plony trwają sobie w najlepsze. Jak kto ma swoje owoce - to mu dobrze, jak nie - to musi dostać od jakiejś dobrej duszy, tak jak ja.
Dostałam agrest od cioci Basi to sobie zrobiłam chutneja, a co! Chutnay brzmi obco, ale smakuje dobrze, szczególnie z mięsami różnymi i wędlinką. To taki owocowy dodatek do mięs. 
Pochodzi z Indii, stąd jego orientalny smaczek i zapach.
 Najpierw dostałam agrest, potem odbyłam rowerową wycieczkę do sklepu z przyprawami świata, potem Natala odszypułkowała sprytnie owoce (dobre dziecię), no i wspólnymi siłami otrzymałyśmy trzy słoiczki chutneja. 
Trochę zastanawiające, bo robiłyśmy z 1 kilograma agrestu, a w przepisie wyraźnie stało, że trzy słoiczki to uzyskuje się z 1/2 kg owoców. Co tam! Może odparowałam zbyt mocno, albo słoiczki zbyt obszerne?
 Ważne, że jest!
Idealny dla zwolenników ostrych, aromatycznych, słodko-kwaśnych smaczków.




Chutnay agrestowy Nigelli 


Należy wziąć:

  • 1/2 kg agrestu umytego i odszypułkowanego
  • 1 cebulę drobno posiekaną
  • 2 łyżeczki drobno posiekanej chili bez pestek
  • 2 łyżeczki drobno posiekanego imbiru
  • 1 łyżeczkę kurkumy
  • 1/2 łyżeczki mielonych goździków
  • 1 łyżeczkę mielonej kolendry
  • 1 łyżeczkę mielonego kminu rzymskiego
  • 1 1/2 łyżeczki soli
  • 25 dag cukru demerara (dałam zwykły)
  • 350 ml. octu jabłkowego
Wszystkie składniki i przyprawy włożyć do garnka i dokładnie wymieszać. Gotować na średnim ogniu, dość żwawo 35 - 40 min.aż zgęstnieje i niektóre owoce popękają i puszczą sok. 
Gorące zamknąć w słoiczkach. Pasteryzować 5 min.
Jeść po 2 miesiącach jako dodatek do szynki, serów, mies i wędlin.

Swoją drogą takie przetwory mogą być świetnym prezentem dla kogoś bliskiego, nie sądzicie? Fajnie jest dostać coś, co wymagało pracy, zaangażowania i czasu, i wiedzieć że ktoś zrobił to właśnie dla ciebie. 


A poza chutneyem własnoręcznie uczyniłam również nalewkę z wiśni (dostanych od teściów), ogórki kiszone, ogórki w zalewie musztardowej, galaretkę agrestową (z reszty agrestu) i cud miód konfitury truskawkowe. 
A co!!! Będzie co podjadać i podpijać zimą. Plany mam jeszcze bogate i dalekosiężne.

A teraz o niespodziance. 
Dostałam najprawdziwszy prezent. Po powrocie z wakacji czekały na mnie próbki różnistych herbat od Czasu na herbatę Tutaj. Bardzo miła niespodzianka, herbaty wszelakie lubię i doceniam, szczególnie w czas jesienno-zimowy. Sześć paczuszek, a w każdej aromatyczne specjały. Zapach cudny i te nazwy wymyślne: Serce Matki, Miłosny Uśmiech, Madam Butterfly.



Mniam!
Serdecznie dziękuję za ten miły gest, sprawił mi wielką przyjemność.

Pozdrawiam znad filiżanki malin z lipą :)

17 cze 2012

Sconnes

Sconnes. 
Pyszne małe bułeczki, robi się je szybko i zjada ze smakiem w towarzystwie rodzinki. W Anglii jedzone są do popołudniowej herbatki. U nas to taki miły początek dnia. W towarzystwie serka i swojskiego powidełka smakują wyśmienicie i jaka światowa nazwa :)










Sconnes

Składniki na około 12 średnich sconnes:

·         40 dag mąki pszennej
·         3 łyżeczki proszku do pieczenia
·         1/2 łyżeczki soli
·         10 dag margaryny bezmlecznej
·         5 dag cukru
·         10 dag rodzynek
·         1 i 1/2 łyżki octu balsamicznego i 250 ml mleka sojowego


Margarynę rozetrzeć z mąką, proszkiem do pieczenia, solą, cukrem. Dodać rodzynki. Wlać mleko z octem, zostawiając trochę płynu do posmarowania wierzchów. Szybko wyrobić ciasto rękami (jeśli zbyt mocno się klei - dosypać mąki. Rozwałkować grubo - na około 1,5 cm. Wycinać krążki szklanką. Ułożyć na blasze i posmarować z wierzchu pozostałym mlekiem.
Piec około 10 - 15 minut w temperaturze 220 stopni.
Podawać na ciepło lub zimno z masłem, konfiturą i czym się chce.


10 cze 2012

Paszteciki orkiszowe dla Alergika i nie tylko

Człowiek czasem potrzebuje czegoś pysznego, nie na słodko. Te paszteciki są pyszne i świetne jako przekąska lub jako dodatek do zupy kremu, sprawdzają się też na piknikach i majówkach jako "przekąski do ręki". Niezastąpione na rowerowe wyprawy i jako drugie śniadanie dla Alergika - Głodomora. Przepis na nie znalazłam w Lawendowym Domu, tylko troszkę zmodyfikowałam no i są!




Należy wziąć:
Ciasto:
30 dag mąki pszennej
20 dag mąki orkiszowej pełnoziarnistej 
5 dag drożdży 
2 łyżeczki cukru
1 szklankę ciepłej wody
½ szklanki oleju
sól 

Nadzienie:

200 g soczewicy 
2 cebule średniej wielkości 
2 marchewki
1 łyżka majeranku
1 łyżka koncentratu pomidorowego
2 ząbki czosnku 
1 łyżka słodkiej papryki w proszku
sól
świeżo mielony pieprz
olej do smażenia



Drożdże należy wymieszać w misce z mąką, Dodać sól i cukier. W dzbanku wymieszać ciepłą wodę i olej i wlać do miski z suchymi składnikami. Zagnieść elastyczne i gładkie ciasto i odstawić je na około godzinę w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. 

W tym czasie przygotować farsz. Ugotować czerwoną soczewicę (nie trzeba jej wcześniej moczyć). Cebulę drobno posiekać, marchewkę zetrzeć na tarce o małych oczkach. Cebulę smażyć powoli na sporej ilości oleju, aż zacznie lekko brązowieć, dodać marchewkę, smażyć razem ok. 5 minut, co jakiś czas mieszając. Zestawić z ognia, dodać roztarty czosnek, majeranek, koncentrat, sól, pieprz i paprykę, wymieszać dokładnie i połączyć z soczewicą. Farsz powinien być przyprawiony trochę na wyrost i zdecydowanie tłusty.  Wyrośnięte ciasto rozwałkować na grubość około 3 milimetrów na kształt prostokąta. Nakładać farsz wzdłuż dłuższego boku i zwijać jak roladę. Ostrym nożem pociąć roladę na paszteciki o szerokości ok 2-3 cm. Układać na papierze do pieczenia i hop do nagrzanego piekarnika (170 st. C) na 20 min.





Po upieczeniu i ostygnięciu należy je przechowywać w zamkniętym pojemniku, są wtedy miękkie i rozpływają się w ustach.
Życzę smacznego!
Przepis dołączam do akcji - Domowe Pieczywo dla Alergika oraz Śniadaniarnia.

Beacie Lipov dziękuję za inspirację!

9 cze 2012

Cukier różany

Ten cudowny delikates jest tak śliczny i tak pachnący, że warto zrobić sobie słoiczek.




Pracy jest przy nim bardzo mało, a ile radości. Już widzę siebie zimową porą, kiedy szaro i zimno - otwieram słoiczek i mam lato :) Będzie fajnym dodatkiem do ciasteczek lub herbaty. Taki naturalny aromat. Powiem Wam w sekrecie, że zaczynam się uzależniać od jego zapachu. Przychodzę do kuchni otwieram słoiczek, powącham i już wszystko dobrze - mogę żyć dalej :)




Należy wziąć dwie garście kwiatów dzikiej róży i dwie szklanki cukru, kryształu. (myślę, że dobrze może sprawdzić się ksylitol, dużo zdrowszy). Płatki róż miksujemy żyrafą, zasypujemy cukrem i mieszamy, ugniatamy do momentu, aż cukier będzie wilgotny i różowy. Teraz wysypujemy wszystko na papier do pieczenia i suszymy. Zamykamy w słoiczku i gotowe. Takie szczęście zamknięte w słoiczku :) Smacznego. Przepis dodaję do akcji Klub Kwiatożerców.