Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria autorska z filcu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria autorska z filcu. Pokaż wszystkie posty

5 sty 2014

Przeprosiny ;)

Znalazłam moje wełny czesankowe. 
Przeprosiłam ładnie po długim rozstaniu 
i zrobiłam naszyjnik dla... siebie. 
Tak, dla siebie robię rzadko. 
Zwykle moje prace idą sobie w świat, do ludzi. Ten zostanie ze mną, bardzo go polubiłam. Wełniane naszyjniki są rewelacyjne na sezon jesienno - zimowy do swetrów, sukienek 
i dzianinowych tunik. 
Ładnie ożywiają całość, kolorowe plamy świetnie prezentują się na spokojnych beżach 
i szarościach, ładnie grają z czernią. 
Są niepowtarzalne, naturalne i zrobione własnoręcznie. Chyba mnie znowu wzięło. Filcowa biżuteria powstaje u mnie falami, robię, tworzę i przerwa, cisza, a potem znów bierze mnie i przez kilka dni filcuję jak najęta. 
Mam nadzieję, że to początek nowej serii.




 Pozdrawiam ciepło i do następnego :)

7 cze 2013

Nic to...

Pogoda ostatnio nie nastraja zbyt optymistycznie, przynajmniej u nas. 
Zaczynam się zastanawiać kiedy wreszcie ubiorę nowe sandały, co to je sobie sprawiłam drogą zakupu. 
Jak nic na przyszły rok się przydadzą :) 
Nic to... stwierdzam i prezentuje moje nowe naszyjniki. 
Popełniłam je z tęsknoty za słońcem i kolorem. 
Ciepłe, filcowe na wiosnę doskonałe ;)






Wczoraj wpadł mi do głowy pomysł. 
Pomysł z serii "nie możesz myśleć o niczym innym". 
Szaleństwo normalnie. 
Na niczym nie mogę się skupić. 
W oczach mam tylko ten jeden pomysł.
Powiedziałam Jarkowi co mam w głowie - on na to " tak, tak kochanie oczywiście, tak..."
 i wyszedł do pracy. 
Zostałam z moim pomysłem.
Siedzę i myślę - widzę go, kolory, kształty, nawet czuję jego fakturę. 
Chcę już to zrobić, ale materiałów brak, dziecko chore leży, a ja do pracy biegnę za chwilę...
Ale jak się jutro wezmę, jak zrobię to, o czym myślę, jak dam upust tym moim myślom natrętnym...

O żeszszsz!!!

To chyba jakaś choroba psychiczna ;)
Mocno Was pozdrawiam, z chorobą czy bez, 
i życzę SŁOŃCA.


21 mar 2013

Opowieść o Buce i sowie, co szczęście przynosi

Co roku w okresie okołourodzinowym dopadają mnie różne poważne przemyślenia. W latach wyznaczających  dekady przemyślenia są jakby bardziej podsumowująco - wspomnieniowe.

W tym roku okrąglutka czterdziestka zbliża się do mnie jak Buka. 
Pamiętacie Bukę z Muminków? Przychodziła nieoczekiwanie, świat ciemniał i wszystko pokrywało się szronem. Buki Muminek się bał, była taka tajemnicza. I do mnie ta moja czterdziestka się zbliża i proszę pociemniało, śniegiem świat zasypało, zimno, całkiem jak u Muminków.

Tak sobie przypominam moje kolejne dekadowe urodziny z uśmiechem - na dziesiąte - pamiętam, że dostałam książkę "Wstęga pawilonu" i jeansy Odra - Brzeg. 
To było coś. 
Cieszyłam się bardzo, takie spodnie to było marzenie. Wtedy to myślało się w kategoriach skąd wziąć spodnie lub jakąś fajną bluzkę. Większość rzeczy szyła mi ciocia Niunia na swoim Singerze. Wspominam ten czas jako może trudny i szary, ale jednak miły. 
Ludzie trzymali się razem, wspierali i byli dla siebie ważni. 
Rodziny odwiedzały się, wartością było spotkanie z kuzynką czy ciocią.

Dwudzieste urodziny spędziłam w wynajmowanym studenckim pokoju chorując na ospę wietrzną. Przechodziłam ją bardzo źle, cała byłam 
w kropki, wysmarowana pioktaniną i pudrem 
w płynie. Świat stał przede mną otworem, 
a razem z nim tyle znaków zapytania. 
Nie znałam jeszcze Jarka (był taki czas?), chodziłam w długich, falbaniastych spódnicach i zastanawiałam się, jak będzie wyglądało moje życie.

Trzydziestka spędzona była już w naszym mieszkaniu na 9 piętrze w towarzystwie mojej podówczas trzyletniej córki i męża Jarosława. Modne wtedy było ciasto Kopiec kreta, które wyglądało jak usypane z prawdziwej ziemi. Wiele nie pamiętam, wiem że byliśmy wtedy 
w posiadaniu ogródka działkowego, w ramach zdrowego chowu dziecka w wielkim mieście. 
Na działce mieliśmy małą piaskownicę i różne warzywa oraz owoce prosto z krzaka.
Tu odbywały się imprezki różnego sortu, prowadzone na łonie natury, ku uciesze dorosłych i dzieci. Było miło, sielsko momentami i raczej skromnie. 
Czas wesoły, acz mało stabilny finansowo 
i życiowo. Cały czas byłam na początku drogi zawodowej, kończyłam studia podyplomowe,  trzyletni urlop wychowawczy kończył się 
i należało szukać pracy.
Aż tu proszę cyk, myk i czterdzieste urodziny niebawem. 
I proszę bardzo, no no no... 
To się nazywa prawdziwe życie. Człowiek dziecię odchował, w razie czego samo w domu zostanie, to i z małżonkiem bywać wreszcie można. Zawodowo - stabilnie, życiowo również. Brak zmartwień typu "...znów katar ma, z kim ją zostawić", "...kto jutro odbiera Natalię ty czy ja?" 
No najfajniejszy wiek, to właśnie czterdziestka proszę państwa!!! 
Człowiek już coś zrobił na tym świecie 
i jeszcze trochę zrobi... chyba. 
Doświadczenia już nabrał, nie jest taki przestraszony, nieopierzony, zielony. 
Z własnym dzieckiem wreszcie można słowo 
z sensem zamienić i z mężem. 
A że zmarszczka wyłazi?  
To się ją kremem z jakim hialuronem zasmaruje i będzie dobrze. 
Tylko jakoś tak troszkę ciemnawo, chłodno i niepokój dziwny taki - no, to właśnie Buka jest. 
Każdy ma przecież jakąś swoją Bukę, no nie? 
A za dziesięć lat to dopiero będzie...
Byle nie gorzej.
Wczoraj dla poprawy nastroju i ku uciesze córki nastoletniej zrobiłam sowę. Taką, co to każdą Bukę odpędzi i szczęście przynosi. 
No i mądra jest, tak wieść niesie.




A i chciałam powiedzieć, że Pozytywnie Kreatywnie zaistniało jednak na fb wbrew zarzekaniom autorki. Tylko jak to cholerstwo rozgryźć???
No jak?
Pozdrawiam i do następnego
 :)

9 sty 2013

Drapieżnik hand made :)

Pewna pani ma córkę, a ta córka bardzo lubi wszystko, co hand made 
i kocha dzikie koty. 
W dodatku obroniła pracę magisterską na ich temat na zagranicznej, renomowanej uczelni. 
I ta pani poprosiła o zrobienie dla tej córki naszyjnika z motywem dzikiego kota.
Hm, łatwo nie było, co tu kryć. To był mój pierwszy, własnoręczny dziki kot. 
Długo nad nim myślałam. 
Jakoś mi nie szło, a raczej szło po grudzie. Miałam tylko nadzieję, że wstydu nie będzie. Nie było. Pani zachwycona, córka jeszcze nie wiem, ale się dowiem. Dzikus wygląda tak...




Uwaga! Nie karmić dzikich zwierząt!
Do następnego, pozdrawiam i nie dajcie się grypie!

5 sty 2013

Nowe przyszło...

Zamilkłam na dłuższa chwilę, wiem. 
Święta minęły sobie cichutko, pachnąc barszczykiem, karpiem i słodząc ciastami wszelakimi i domowym ajerkoniakiem oraz łypiąc spod choinki górami prezentów. 
Wróciliśmy do domu, żeby wśród przyjaciół powitać Nowe. Owszem Nowe przyszło, tylko jakby schorowane, zmartwione nieco i troszkę smutne bez tych naszych przyjaciół (a raczej z nimi - tylko na odległość :)
Natala rozchorowała się, a potem jeszcze bardziej, no i tak wyszło. 
Myślałam,  że wszystko, co złe zostawiłam w starym roku, ale chyba tak się nie da. 
Na szczęście dobrze wiem, że wszystko mija, chorzy zdrowieją i jesteśmy chyba na prostej. Przy okazji znów przekonałam się, że mam wokół ludzi szczerych, dobrych, pomocnych i bezinteresownych - i to się liczy no nie?

Był czas na złapanie oddechu, poczytanie, posiedzenie i gawędzenie przy herbatce 
i dobrej muzyce.
Był też czas na nowe pomysły filcowe. 
Nowe, filcowe i optymistyczne naszyjniki na każdą niepogodę. Jestem pewna, że odpędzają chandrę - sprawdziłam to na sobie. 
Dziś prezentuję kilka. Wiem, że zdjęcia może nie są mistrzowskie, ale lepszy aparat odmówił współpracy, a i światło nie sprzyja.








 Najmilsze wiadomości zostawiłam na koniec. Otóż wstaję sobie dziś rano, siadam do komputera z kubkiem kawy, wykorzystując fakt, że moje śpiochy w najlepsze chrapią, patrzę i... tadam! 
Wygrałam candy u Olgi w hand made by olga. Własnym oczom nie wierzyłam. 
Serducha śliczne i etui na telefon są moje! 
Bardzo, bardzo się cieszę i dziękuję wszystkim, a Oldze w szczególności za zabawę i radość.
I tak, podskakując z radości, dzięki komentarzom dziewczyn u Olgi zdałam sobie sprawę, że mija niebawem rok, odkąd jestem obecna tu, na blogu.
Muszę się zastanowić, jak to uczcić :)

Ze słonecznym pozdrowieniem dla wszystkich Aga.

3 gru 2012

Naszyjnik w ulubionym kolorze

Naszyjnik sobie zrobiłam jakiś czas temu. Kwiatowy, turkusowo - zielony.
Noszę go chętnie i często, bo lubię. 
Turkus to kolor wody, jakoś dobrze widzę go z szarościami. Poprawia mi nastrój w szare, jak dziś dni. Słońca potrzebuję, słońca...



Bardzo jestem ciekawa czy macie jakieś sposoby na szare dni. Czy macie coś, co na sto procent poprawia Wam nastrój? Ja dziś zrobiłam przegląd zdjęć i nagrań z czasów, kiedy nasze dziecko i pies były małe. Patrzyłam na uwiecznione na fotografiach niezdarne zabawy obojga, na śmieszne miny, występy w przedszkolu i szkole, pierwszy koncert na flecie, siódme urodziny, wakacyjne bezdroża, fotografie z choinką w tle i oczywiście sylwestrowe wygibasy z naszymi przyjaciółmi.
I powiem Wam, że to poprawiło mi bardzo samopoczucie. Te wszystkie piękne chwile dają siłę i moc. 
Spróbujcie, bo warto.

30 lis 2012

Candy...

Kwiat zimowy - broszka w kolorze szaro czerwonym, pasująca do wielu szarych, czarnych i czerwonych swetrów, płaszczy i szali, 
a nawet torebek, kapeluszy i beretów. 
Tworzy piękną plamę koloru na szarym tle. 
Dla mnie taka filcowa biżuteria jest bardzo przyjemna - miękka, ciepła i daje energię w zimowe dni. I oczywiście jest niepowtarzalna. 



Przypinam taką kolorową plamę do swetra i już jestem ubrana. Nie blado i tak, jak wszyscy, ale nietuzinkowo. Nie ma przecież dwóch takich samych kwiatów. 
Ta ufilcowana przeze mnie ostatnio broszka, mam nadzieję będzie miłym świątecznym podarunkiem dla osoby, która ją wylosuje.
Zasady są takie, jak zawsze czyli w losowaniu biorą udział osoby, które:

  • zostawią komentarz pod tym postem (anonimki proszę o adres mailowy),
  • zamieszczą podlinkowany i opisany banerek na swoim blogu. Będzie mi miło jeśli zaglądający dołączą do Pozytywnych Obserwatorów. 

Candy trwa od dziś do 12.12. W ten sposób zdążę wysłać podarunek tak, by dotarł do Was przed Świętami.
Życzę miłej zabawy.

16 lis 2012

Niespodzianka!

Zostałam wyróżniona! Tak, tak moje blogowe Koleżanki - Patyska i Mama Alergika obdarowały mnie tym wyróżnieniem. 
To miłe i na prawdę cieszę się, tylko tak jakoś ostatnio pędzę, tyle mam rzeczy na głowie, że dopiero dziś usiadłam, żeby zająć się tym jakże przyjemnym tematem. 
Wszak wyróżnienia są przyjemne - szczególnie te pochodzące od osób które lubię.
Jest tylko jeden szkopuł, pewien mały problem - osoba wyróżniona musi odpowiedzieć na kilkanaście pytań. Te kilkanaście pytań w moim przypadku oznacza 22, bo od każdej z dziewczyn 11. 
I tu jest przysłowiowy pies pogrzebany (kurczę, dlaczego pies?). Mianowicie na to trzeba czasu, niemało czasu. 
Stanęłam przed takim wyborem, odpowiem na pytania i napiszę do kilkunastu osób maile, lub ufilcuję coś i dzięki temu poprawi się mój nastrój, zrelaksuję się i odpocznę. 
Jak myślicie co zrobiłam? 
Ufilcowałam oczywiście, na mokro i sucho i jak tylko się da! 
Żeby moje Koleżanki nie zasmuciły się brakiem odpowiedzi na ich przemiłe pytania, mam propozycję. 
Patysko, Mamo Alergika - napiszcie która z ufilcowanych rzeczy Wam się podoba najbardziej (czytaj-odpowiedz na 1 pytanie), a w magiczny sposób stanie się ona Wasza :) Poproszę jednak adresy na maila - magia działa tylko w ograniczonym stopniu :) Może być? Takie niespodzianki bardzo lubię i lubię dawać prezenty, więc czemu nie, prawda?






Dla jasności wypowiedzi - Patyska oraz Mama Alergika mają do wyboru jedną z trzech moich prac: świeżą-zieloną, kwiatową broszkę, broszkę w kolorach miodu z pomarańczą oraz tęczowy naszyjnik. Czekam na Wasze wybory i adresy na maila. 

A moje wyróżnienie wygląda tak, tadam!


Jeszcze raz dziękuję za miłą zabawę i mocno pozdrawiam. 
Pamiętajcie - życie przynosi różne niespodzianki 

 ♥








7 lis 2012

Zimowe kwiaty.

Zimno, mokro, szaro, buro. Cóż, taki czas. 
Co zrobić, żeby choć trochę koloru wpleść w taki dzień? Mam kwiaty jesienno - zimowe.

 Ufilcowałam je z wełny czesankowej. Lubię je, są pełne energii i ciepła. Takie zimowe naszyjniki ożywiają szarość i beż. Który dziś? Może fuksja? 





Życzę Wam dużo ciepła i koloru na cały dzień.

13 paź 2012

Candy wylosowane!

Moje kochane Czytelniczki, miło mi poinformować, że filcowana ręcznie broszka ma już swoją nową Właścicielkę.

Losowanie odbyło się dziś, sierotką była Natala. 


Mam nadzieję, że osoba która wylosowała jesienną broszkę w kolorze śliwki i miodu będzie zadowolona. 



A tą Szczęściarą jest: raeszka. 
Gratuluję serdecznie Zwyciężczyni :)

Nie ukrywam, że i dla mnie była to bardzo miła zabawa. Ten dreszczyk emocji...
Na pewno powtórzę to jeszcze kiedyś.
Takie losowanie przypomina mi dziecinne zabawy, kiedy los decydował o naszych dziecięcych sprawach. Bardzo miłe!

Pozdrawiam sobotnio i biegnę do... pigwy (bynajmniej nie Genowefy)

22 wrz 2012

Wianek i podarunek...

Jesień nadeszła, nie da się ukryć. Ten surowy, trochę dymny zapach powietrza, słodki smak węgierek i chłodek poranny zwiastuje nam to, co nieuchronne. 
Cóż, nie ma co się mazać, wszak to przecież piękna pora roku. Wrzosy i babie lato przed nami, kosze pełne grzybów i te cudne kolorowe pejzaże, ech dobrze będzie. 
O zimnych i mokrych porankach nie myślimy - wypieramy je ze świadomości ;)

Póki co jednak, prezentuję mój nowy wianek. Wiem, wiem trochę monotematycznie ostatnio 
u mnie, ale nie mogę się powstrzymać - wiankuję i już. Nic nie poradzę, że lubię wianki :)

Ten jest zrobiony z lawendy, lnu i białych kwiatków o nieznanym imieniu. Kupiłam je już ususzone, bo mi się spodobały. Serducho oczywiście być musi, uszyte z lnu i koronek. Wielmożny wianek zawisł w przedpokoju i wita odwiedzających.








A teraz najmilsza część tego postu :)
Zapraszam wszystkich na CANDY. 


Z okazji jesieni, która dziś do nas zawitała -  zapraszam na jesienny podarunek.
To jesienno - zimowa broszka, świetna do swetrów, szali, czapek i płaszczy. Jest zrobiona z wełny czesankowej, filcowanej na mokro. Jest jedną z wielu, które zrobiłam dziś rano. Włożyłam w nią wiele serca i oddam ją z przyjemnością osobie wylosowanej spośród tych z Was, którzy:
  • zostawią komentarz pod tym postem (anonimki proszę o adres mailowy),
  • zamieszczą podlinkowany i opisany banerek na swoim blogu. Będzie mi miło jeśli zaglądający dołączą do Pozytywnych Obserwatorów. Życzę miłej zabawy i cudownych jesiennych dni