Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sutasz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sutasz. Pokaż wszystkie posty

2 lut 2015

Niespodzianka

Miała być niespodzianka urodzinowa. 
Taka od serca.
 Od syna dla mamy. Syna znam, mamę mniej. 
Nie wiem co lubi, jakie kolory bardziej jakie zupełnie nie. 
Cóż trzeba było improwizować. 
Ważne żeby była niespodzianka. 
Powstała taka bransoleta szaro-turkusowa 
z muszlą paua, turkusem, agatami i koralikami toho. 
Mam nadzieję, że niespodzianka się udała. Włożyłam w nią sporo serca. 
Efekt jest następujący.



Zapakowałam tę niespodziankę w szary, zwykły papier.
Bez zbędnych ceregieli.
Prosto, zwyczajnie tak, jak lubię najbardziej. 


Pozdrawiam i do następnego!

 

13 sie 2014

Biżuteria dla kóz :)

Nie, nie, nie zamierzam nagle zacząć tworzyć naszyjników na kozie szyje :) 
Bardzo chcę pomóc pewnej Joli, co mieszka w pięknym miejscu w Beskidzie Makowskim. 
Zależy mi żeby jej pomysł z nową koziarnią dla kóz karpackich wypalił. 
Dlaczego tak bardzo mi zależy? Może dlatego, że kiedyś spędziłam u Joli dwa wakacyjne tygodnie i wiem, że to dziewczyna szczera, dobra i kochana zupełnie bez uprzedzeń 
i fochów. 
Taka, co to z nią na koniec świata i jeszcze dalej. 
A może dlatego, że czułam ciepło koziego ciała, które przytula się i patrzy w oczy mądrym spojrzeniem. Albo może dlatego, że uwielbiałam będąc dzieckiem Koziołka Matołka, który jak nic był kozą karpacką.

Dwie moje bransolety biorą udział w licytacji TUTAJ.
Są wykonane w technice haftu sutasz. Włożyłam w nie dużo serca i dobrej energii. Mogą być świetnym, energetycznym dodatkiem do codziennych ubrań jak i eleganckich kreacji. Zapraszam wszystkich chętnych :) 
Kto da więcej?






10 lip 2014

Ciepłe i chłodne...

No wiem Dziewczyny, nie mam podzielnej uwagi, nie umiem prowadzić bloga i jednocześnie remontować, sutaszować, robić przetwory, piec, gotować i tak dalej...
Cóż, tak jest i postanowiłam się tym nie stresować, po co stres, no po co? 
Spokooojnie, jak mówi nasz remontujący pan. Remont dachu skończył się, ku naszej uciesze, czas jakiś temu. Przy pierwszej ulewie w naszej pięknie wybielonej kuchni pojawił się "żółty brzydal" - zaciek! 
Przed remontem nie ciekło - po remoncie - owszem :) 
Procedury sprawdzania, poprawiania, uszczelniania obróbki komina, przyniosły efekt oczekiwany - sufit suchy, można naprawiać szkody. 
Tym sposobem drugi raz w ciągu tego półrocza mamy remont kuchni - gładzenie, szlifowanie, gruntowanie, malowanie i SPRZĄTANIE. 
Kurczę, urlop mam - podobno wypoczynkowy. 
Nic to, pan gładzi, ja sutaszuję, czytam 
i serfuję po necie. 
Pan skończy - wkroczę i szybko uprzątnę bałagan. 
Szybko, bo w sobotę jedziemy w plenery nadjeziorne, leśne i łąkowe. 
Tego nam trzeba, odpoczynku tak, jak lubimy. Lubimy odpoczywać w ciszy, w najbliższym gronie przyjaciół, jeżdżąc na rowerach, wylegując się z książkami po obiedzie 
i będąc sami ze sobą i z bliskimi, bez tłumów i gwaru.
I tak właśnie będzie, mam nadzieję :) 

Pokazuję niniejszym to, co zrobiłam ostatnio - bransoleta kawa z mlekiem i chłodzący turkus :) 
Grunt to połączyć ciepłe i chłodne barwy :)
Jak w życiu.






Do naszego następnego! Pozdrowienia ślę...



9 gru 2013

Biscotti i szara...

Coraz mniej mnie tu. Wiem, wiem powiecie, że zbliża się magiczny moment drugiej rocznicy 
i tak ma każdy. 
Może tak. 
W każdym razie mało mam energii na pisanie 
i fotografowanie. 
Mam nadzieję, że to stan przejściowy. 
Dobrze, że mam jeszcze ochotę coś robić. Ostatnio zrobiliśmy sobie mały, rodzinny przerywnik od wszystkiego. 
Przerwa - takie małe "piiip" od pracy 
i szkoły, i wszelkich powinności. 
O tym "piiip" napiszę kiedyś, bo jest o czym :) 
Przed przerwą jednak upiekłam biscotti do kawy dla nas i jako malutki upominek dla naszych przyjaciół. 


Byłam z nich bardzo dumna. To dobry pomysł. Piecze się je, chowa do słoika i się je ma, 
a kiedy wpadają niespodziewani goście się je podaje do kawy. 
Do biscotti dokładam bransoletę koloru szarego. Od pewnej mamy dla córki. 
Podobała się i mamie i córce :)


 Chciałam jeszcze powiedzieć, że zostałam obdarowana wyróżnieniem, co jest jak wiadomo bardzo miłe:)



Lubię sobotę - serdeczne dzięki, za inspirację też:)
Na nominację proszę poczekajcie chwilkę. 
To nie takie proste.

Życzę wszystkim miłych przygotowań do Świąt 
i do naszego następnego :)

2 lis 2013

Jedyna taka

Wiem, że może jestem monotematyczna ostatnio. Ale nic na to nie poradzę, że lubię sutaszować. 
Najbardziej kręci mnie to, że żadna moja praca nie powtarza się, nie ma dwóch takich samych bransolet ani kolczyków. 
Są jedyne takie...
Dobieram 
te sznurki, łączę z koralikami, myślę, zastanawiam się czy pasuje, czy nie wygląda zbyt pstrokato albo mdło. 
Jedno wiem - nie lubię symetrii. 
Zdecydowanie wolę jej brak.

Ostatnio zrobiłam bransoletę do kolczyków stworzonych już jakiś czas temu. 
Zieleń z turkusem, odrobiną żółci i szmaragdu.
Na kamieniu z chorwackiej plaży prezentuje się dosyć naturalnie.



A teraz idę przyjąć naszych przyjaciół.  Będziemy prowadzić długie rozmowy przy drinku i świetle świec i zajadać tortille :)

6 paź 2013

Chłodny komplet...

To miał być komplet - bransoleta i wisior. Kolory chłodne, może turkus, granat 
i koniecznie białe, okrągłe kamyki. 
Dla długowłosej, uśmiechniętej blondynki. Proszę bardzo. 
Widziałam błysk w jej oku, kiedy zobaczyła co zrobiłam. 
I właśnie dla tego błysku i uśmiechu warto działać.








Dziś piękna niedziela zalana słońcem. 
Nie będziemy siedzieć w domu. 
Pojedziemy na rowerową wycieczkę. 
Trzeba cieszyć się każdą chwilą ze słońcem. Ranki już przypominają, że jesień jest nie tylko złota i piękna.

Wszystkim zaglądającym i komentującym przesyłam serdeczności, pięknej jesieni
i do następnego :)

2 wrz 2013

Koniec wakacji, koniec przyjemnego nicnierobienia. 
Nowe obowiązki, nowe wyzwania przed nami. Nastawiam się pozytywnie,
 powtarzam "będzie dobrze". 
Podział obowiązków w rodzinie został przeprowadzony. 
Będzie dobrze. 
Przed nami jeszcze kolory jesieni, wysyp grzybów w lasach i babie lato i jesienne smakołyki. 
Mamy nadzieję na ciepłą i pogodną jesień. 
Na razie jeszcze w pamięci wakacyjne krajobrazy i morskie klimaty. 

Zrobiłam bransoletę "dla dziewczyny marynarza" - w stylu marine. Czerwień, granat i szary, klasyczne połączenie.
W jesienne dni przypomni mi morską bryzę 
i pełne słońca ranki na plaży.




Życzę Wam miłego i pięknego tygodnia :)
Do następnego.

25 sie 2013

Szara eminencja - part one :)

Szara eminencja powstała dla Dziewczyny, która ostatnio bardzo lubi szary kolor. 
Muszę przyznać, że sutasz w szarościach ujął mnie. 
Ma w sobie spokój i klasę. 
Wygląda elegancko, ale pasuje świetnie do jeansu
 i codziennych ubrań z lnu i bawełny.
Mały drobiazg, niewielki dodatek poprawiający nastrój.  
Na pewno nie jest ostatnią szarą eminencją 
w moim wykonaniu. 




A tu zdjęcie dokumentujące proces tworzenia :) - w tle nasz kudłaty mistrz drugiego planu.
Pozdrawiam mocno i do następnego.




29 lip 2013

Tęcza na dłoni...

- Jaki kolor lubisz najbardziej? 
- Hm, bardzo trudne pytanie. 
Nie mogąc się zdecydować zrobiłam tęczę. Tęczowa bransoleta kojarzy się z latem 
i pasuje do wielu ubrań. 
Najbardziej do jednolitych sukienek. 
Polubiłam ją.




A Ty jaki kolor lubisz najbardziej?

Pozdrawiam letnio i upalnie, do następnego!

13 lip 2013

Moja pierwsza...

Zrobiłam ją, to moja pierwsza. Bardzo lubię bransoletki, szczególnie w lecie miło jest mieć na ręce coś małego i ładnego. 
Szczególnie lubię takie, które są niepowtarzalne, nie ma takiej drugiej. 
Mam różne: ze srebra, z kamieni, z rzemienia, z niteczek. 
Teraz mam sutaszową, niepowtarzalną 
i własnoręcznie zrobioną. 
To takie miłe uczucie, nauczyłam się, poćwiczyłam i zrobiłam, a teraz będę ją nosić
 ... z dumą, a co tam...
Pasuje mi do wielu ubrań :)



Koniec przechwalanek, życzę Wam bardzo miłego weekendu i duuużo słońca.

2 lip 2013

Co robi człowiek...

Co robi człowiek w sytuacji 
a) posiadania urlopu, 
b) wyjechania małoletniej pociechy? Teoretycznie może leżeć do góry brzuchem, myśleć o niebieskich migdałach nie przejmując się zbytnio prozą życia. 
Co robię ja?  
Robię wielkie sprzątanie. 
Trzeba mi tego posprzątania, poukładania 
i wyczyszczenia. 
Zwykle duże sprzątania czynię na początku urlopu i potem już jest tylko lepiej. 
Sprzątam już drugi dzień i końca nie widać, liczba worów do wyrzucenia rośnie, rośnie też mój niepokój wszak pod domem pojemników do segregacji brak ba! jakichkolwiek pojemników, nawet do niesegregacji brak, a mi góra worów rośnie! Zasypie mnie jak nic. 

Perfekcyjna Pani Domu byłaby ze mnie dumna, to pewne. 

W przerwach dziergam biżuterię, żeby ładnie wyglądać po sprzątaniu ;) Wszak kobieta elegancka jest elegancka w każdych warunkach - no nie? 
Tą jakże piękną sentencją żegnam się prezentując kolczyki dedykowane tej właśnie grochowej sukience.


Do następnego!

P.S. Wbrew temu, co myślą niektóre moje blogowe koleżanki, nie sprzątam w groszkowej sukni i biżuterii ;) Mam na dłoniach rękawice gumowe wprawdzie, ale w miętowym kolorze, który jak wiadomo na topie jest :)
Buziaki :)

23 cze 2013

Kolorowo mi...

Mojego zakręcenia ciąg dalszy. 
Każdą wolną chwilę spędzam szlifując technikę. Mam z tego wielką radość. 
Szyję te sznureczki, koraliki dobieram, myślę, myślę...
To taki czas dla mnie, bardzo potrzebny. 
I wychodzą takie rzeczy. 
Kolorowy świat, barwne plamy, błyszczące drobinki, pełne uśmiechu i energii. 

Takie lubię, bez symetrii, wymyślone na poczekaniu, bez specjalnego planu.   






Miłego, kolorowego tygodnia! 

14 cze 2013

O tym, co mnie wzięło

Mam tak, że co jakiś czas jakiś pomysł wpada mi do głowy, kiełkuje, myślę, myślę myślę.... i robię. 
Robię, bo chcę spróbować jak to jest, bo chcę mieć coś, co zrobię sama, bo mam pomysł, albo szukam czegoś szczególnego i tego nie ma. Trzeba więc to zrobić. 
Ktoś powie, jaki ma cel nauka robienia na szydełku żeby mieć serwetkę, albo nie trzeba zgłębiać techniki szycia żeby mieć spódnicę. Ja muszę, chcę, ciągnie mnie coś i pcha i nie odpuszcza póki nie spróbuję.
Tak było tym razem z sutaszem.
Kiedyś już robiłam podchody, ale jakoś nie wyszło. Uznałam, że to nie do zrobienia. 
Jak tu jednak sobie radzić, kiedy cały czas chcesz to zrobić. Mimochodem zaglądasz na kursy i tutoriale, czytasz książki i przetrząsasz strony internetowe. 
Będąc w tym stanie już wiem, że prędzej czy później zrobię coś, nie oprę się.
Lato sprzyja kolorom, kształtom i światłu. Można wreszcie wskoczyć w letnie sukienki 
i nosić biżuterię bardziej kolorową, zwariowaną, odważną. Można bawić się kolorem. Wyznaję zasadę: do kolorowego ubrania - stonowane dodatki, do spokojnego ubrania dodatki kolorowe, energetyczne, widoczne.
I tak właśnie wyglądała moja motywacja do zajęcia się sutaszem. Mocne dodatki, przyciągające wzrok drobiazgi, które są zupełnie niepowtarzalne.
Może jeszcze mało precyzyjny, może trochę nieśmiały, ale jest. 









Kolczyki. 
Zrobiłam je sama, własnoręcznie i noszę własnousznie można powiedzieć. 
Będę doskonalić warsztat, bo widzę niedoskonałości. Jak na pierwsze próby, to chyba jednak źle nie jest. 
Mam radość wielką i jestem bardzo szczęśliwa. 
Czyż nie o to właśnie chodzi w rękodziele? 
O tę radość i satysfakcję?