Tak tak, paputki na czekolady osaczyły mnie ostatnio. Dostałam zamówienie na dwanaście. Wprawdzie zamówienie od własnej latorośli, ale tym ważniejsze ono.
Jak tu nie zrobić, jak odmówić? Nie odmówiłam tylko przysiadłam i zrobiłam.
Zdobyły uznanie w oczach Nastolaty.
Tutaj tylko trzy, "postarzonym obiektywem".
Mają swój urok i wdzięk.
A w środku słodycz na mgliste i deszczowe chwile.