Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pozytywnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pozytywnie. Pokaż wszystkie posty

17 lut 2015

Misie dwa

Nie żebym była fanką Walentynek nie... 
To różowo-czerwone szaleństwo troszkę mnie nawet irytuje. 
Myślę jednak, że każda okazja jest dobra, żeby okazać swoje uczucia innym. 
Tym bardziej jeśli masz wokół siebie ludzi, którzy wiele dla ciebie znaczą. 
Dla najmilszych i bardzo kochanych osób 
powstały te dwa bąble :) 
Ładnie się razem prezentują, osobno zresztą też nie najgorzej.


Miłego dnia :)


2 lut 2015

Niespodzianka

Miała być niespodzianka urodzinowa
Taka od serca.
 Od syna dla mamy. Syna znam, mamę mniej. 
Nie wiem co lubi, jakie kolory bardziej jakie zupełnie nie. 
Cóż trzeba było improwizować. 
Ważne żeby była niespodzianka. 
Powstała taka bransoleta szaro-turkusowa 
z muszlą paua, turkusem, agatami i koralikami toho. 
Mam nadzieję, że niespodzianka się udała. Włożyłam w nią sporo serca. 
Efekt jest następujący.



Zapakowałam tę niespodziankę w szary, zwykły papier.
Bez zbędnych ceregieli.
Prosto, zwyczajnie tak, jak lubię najbardziej. 


Pozdrawiam i do następnego!

 

13 sty 2015

Przekaz...

W naszym mieszkaniu wisi taka sobie niewinna tablica. 
Kupiłam ją z myślą, że będę na niej pisać komunikaty do rodziny w stylu "śmieci chcą być wyrzucone!", albo "kup chleb - wracam późno". 
Ujęła mnie tym, że miała fajne wieszaczki, 
na których mogły zawisnąć różne dyndadełka.
I tak tablica wisi w jadalni. 
Szybko się okazało, że nie do tego typu komunikatów została ona stworzona.
To nie jest zwykła czarna tablica, o nie! Nikomu nie wpada do głowy żeby pisać 
o chlebie, ziemniakach, czy śmieciach, za to każdy, kto nas odwiedza zagląda na nią 
i często coś dopisuje lub dorysowuje. 
Stała się moim ulubionym, zaraz po stole, przedmiotem w kuchni. 
Stała się miejscem przekazu, 
przedmiotem zainteresowania, są nawet tacy, którzy zaraz po przyjściu do nas zaglądają ukradkiem i czytają, co dziś u nas na tablicy.
A kilka dni temu przeczytałam przekaz, który wzruszył mnie, sprawił że uśmiech nie schodził z twarzy i jakoś tak ciepło, miło się zrobiło, mimo że na dworze ziąb i chlapa. Postanowiłam fotografować moją tablicę, bo jak tu zmazać taki przekaz na zawsze. 
Niech zostanie, rozgości się w naszym domu 
i będzie z nami.

 (Jesteśmy twoimi przyjaciółmi i już nigdy nie będziesz sama)

Dobre słowo to wielka siła :) A może kiedyś stworzę galerię tablicowych napisów? 
Kto wie?

11 sty 2015

Ładnie Pachnie...

W szarobury, wietrzny, dżdżysty dzień wchodzisz do sklepu. Ogarnia cię ciepełko, 
i miłe światło. 
Ładnie pachnie, co tak pachnie? 
Mmmmm, miły zapach.... 
Owoce? Kwiaty? Ciasteczka?
Ładnie pachnie - nowe miejsce we Wrocławiu. Przy ulicy Odrzańskiej 24 wczoraj odbyło się otwarcie
Ładnie Pachnie 

To raczej nie sklep, to galeria zapachów, miejsce przyjazne, piękne, urządzone z klasą i smaczkiem. Miejsce, w którym pełno pięknych zapachowych świec, wosków o niebiańskich aromatach, naturalnych kosmetyków, mydeł 
i tego wszystkiego, co sprawia, że czujemy się dobrze i pięknie. 
Podczas otwarcia  
Ładnie Pachnie
goście mogli poczuć się wyjątkowo. 
Witani kieliszkiem szampana, cudownymi przekąskami i smakołykami mogli obwąchać dosłownie i oglądnąć każdy kącik. 
A wąchać i patrzeć było na co. 
Zobaczcie sami...
Kolor, zapach, atmosfera tego miejsca to to, co przyciąga. 
I jeszcze dobra energia płynąca z ludzi, którzy tworzą Ładnie Pachnie.













Zachęcam wszystkich do zaglądnięcia tutaj. Miłego tygodnia i do naszego następnego :)

10 lis 2014

Słońce na talerzu czyli zupa z dyni

Zastanawiałam się co ugotować na rodzinny obiad z okazji urodzin naszej Nastolaty 
i koleżanka dała mi przepis na tę cudowną zupę. 
Od dziś jest to 
nasza ulubiona jesienna zupa
Jej smak i aksamitna konsystencja poprawia nastrój, a kolor to po prostu słońce na talerzu. 
W pochmurne, jesienne dni będzie jak znalazł.
Zatem trzeba mieć:

  • 1 kg dyni hokkaido umytej i pozbawionej pestek, nie obranej
  • 1 łyżkę pasty curry zielonej
  • 1 litr wywaru warzywnego ( ja miałam rosół z kurczaka)
  • puszkę mleka kokosowego
  • szczyptę chili
  • pęczek kolendry
Pastę curry rozgrzać, po minucie dolać bulion i dynię pokrojoną w kawałki. 
Gotować ok. 15 min. Dodać chili, posolić 
i zmiksować blenderem. 
Na końcu dodać mleczko kokosowe, dokładnie wymieszać.




Powiem Wam, że kolejny raz jestem zaskoczona tym, jak szybko moja Nastolata dorośleje. 
Wiem truizm. 
To już kolejny rok, kolejne urodziny. Za rok następne i następne... Ech...
mamusia się rozczuliła...
Dosyć tego mazania się! 
Mam fajny, oryginalny pomysł na prezent dla Nastolat.  
Oprócz głównego prezentu moja Natala dostała album ze zdjęciami. Wywołałam różne fajne fotki uwięzione do tej pory na dysku komputera. Wkleiłam je chronologicznie 
i podpisałam. W ten sposób w jednym albumie Natala ma swoje zdjęcia z różnych urodzin, uroczystości, ferii, wakacji, pierwsza kolonia, pierwsze narty, nasz pies jako szczeniak, pasowanie na ucznia, koniec podstawówki itp. 
Płakaliśmy wszyscy nad tym albumem i dotarło do nas ile mamy szczęścia w życiu.
Mocno pozdrawiam i do następnego :)



20 wrz 2014

Taka piękna środa...

W środę mieliśmy nasz mały przerywnik. 
Wolny dzień, mały prezent dla nas. 
Pogoda dopisywała. Wsiedliśmy do samochodu 
i z rowerami na dachu pojechaliśmy do Doliny Baryczy. 
To piękne miejsce pełne tras rowerowych prowadzących przez lasy i łąki. 
Bardzo lubimy tam jeździć. Było cudownie. 
Las podświetlony słonkiem
droga wśród milickich stawów pełnych jeszcze ptaków. Podglądnęliśmy gęsi i żurawie. 
Na stawach późne lato, ptaki szykują się 
do odlotu. 
Takie dni pamiętam, takie dni dają energię 
i uśmiech.




 Miłej niedzieli :)

27 sie 2014

Góry są piękne!

Są piękne, mówię Wam. 
Byliśmy w Karkonoszach. 
Urzekła nas cisza i piękno krajobrazów. Człowiek zapomina o wszystkim i patrzy, patrzy...
Chłonie ten klimat, spokój. 
Lubię tak wędrować, wyłączyć się, nie myśleć 
o niczym tylko być w tej wielkiej przestrzeni.



















25 lip 2014

Mogę, ale nie muszę...

Siedzę sobie na drewnianym pomoście, przede mną jezioro. 
Perkoz pływa, a za nim dwa młode pasiaste perkozki. Cisza.... 
Popijam kawę, słońce ogrzewa plecy, a nogi majtają sobie w wodzie. 
Dobrze mi. Spokojnie i błogo. 
Takie wakacje lubię - pięknie, 
cicho i spokojnie. 
Nic nie muszę, nic. 
Mogę, ale nie muszę...








*

I jeszcze w kwestii "mogę ale nie muszę..."
Jest taka Dziewczyna - 
Jola
co mieszka w górach, w pięknym domu, który ją sobie wybrał. 
Przyjmuje gości, a każdy kto się zjawi w jej cudnym domu, czuje się dobrze, bezpiecznie 
i tak jak 
u starej przyjaciółki. 
Dziewczyna kocha ludzi i zwierzęta. Szczególnie kozy karpackie darzy uczuciem jako gatunek godny odtworzenia na jego rdzennych terenach. 
Kozy potrzebują koziarni i stąd projekt zbiórki społecznej pieniędzy na koziarnię dla kóz karpackich.
Nie musicie, ale możecie wesprzeć Jolę w jej walce o nową koziarnię. 
Sama nie da rady, ale z nami wszystko jest możliwe :)
Żeby wesprzeć Jolę trzeba wejść na stronę  http://polakpotrafi.pl/projekt/kozy-karpackie#.U8VMuENu6G8.facebook
Każdy może otrzymać nagrodę za wsparcie, 
a nagrody nie byle jakie :)
Pozdrawiam i do następnego :)

10 lip 2014

Ciepłe i chłodne...

No wiem Dziewczyny, nie mam podzielnej uwagi, nie umiem prowadzić bloga i jednocześnie remontować, sutaszować, robić przetwory, piec, gotować i tak dalej...
Cóż, tak jest i postanowiłam się tym nie stresować, po co stres, no po co? 
Spokooojnie, jak mówi nasz remontujący pan. Remont dachu skończył się, ku naszej uciesze, czas jakiś temu. Przy pierwszej ulewie w naszej pięknie wybielonej kuchni pojawił się "żółty brzydal" - zaciek! 
Przed remontem nie ciekło - po remoncie - owszem :) 
Procedury sprawdzania, poprawiania, uszczelniania obróbki komina, przyniosły efekt oczekiwany - sufit suchy, można naprawiać szkody. 
Tym sposobem drugi raz w ciągu tego półrocza mamy remont kuchni - gładzenie, szlifowanie, gruntowanie, malowanie i SPRZĄTANIE. 
Kurczę, urlop mam - podobno wypoczynkowy. 
Nic to, pan gładzi, ja sutaszuję, czytam 
i serfuję po necie. 
Pan skończy - wkroczę i szybko uprzątnę bałagan. 
Szybko, bo w sobotę jedziemy w plenery nadjeziorne, leśne i łąkowe. 
Tego nam trzeba, odpoczynku tak, jak lubimy. Lubimy odpoczywać w ciszy, w najbliższym gronie przyjaciół, jeżdżąc na rowerach, wylegując się z książkami po obiedzie 
i będąc sami ze sobą i z bliskimi, bez tłumów i gwaru.
I tak właśnie będzie, mam nadzieję :) 

Pokazuję niniejszym to, co zrobiłam ostatnio - bransoleta kawa z mlekiem i chłodzący turkus :) 
Grunt to połączyć ciepłe i chłodne barwy :)
Jak w życiu.






Do naszego następnego! Pozdrowienia ślę...



4 maj 2014

Ciasteczka owsiane wyborne

Ciasteczka owsiane są pyszne i zdrowsze od innych, przynajmniej chcę tak myśleć zjadając ósme ciacho. 
Płatki owsiane pełne dobra samego, często goszczą na naszym stole z TEGO powodu. 
Lubimy cieplutką owsiankę z owocami, a ciasteczka owsiane znikają w tempie błyskawicy z talerza. 



Każdy może je mieć, wystarczy tylko wziąć:

  • kostkę margaryny (alergicy biorą tę bezmleczną)
  • szklankę mąki najlepiej z pełnego przemiału
  • szklankę cukru
  • szczypta soli
  • 1 jajko (alergicy biorą 3 przepiórcze)
  • 1 łyżeczkę proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 2 szklanki płatków owsianych
  • 1/2 szklanki żurawiny suszonej lub innych suszonych owoców
  • 1/2 szklanki ziaren słonecznika prażonych na suchej patelni
Miękką margarynę miksujemy na puch, dodajemy cukier i jajo i miksujemy jeszcze. Dodajemy mąkę z proszkiem, sodą i solą. Miksujemy jeszcze trochę. Na końcu dodajemy płatki, ziarna i owoce i zagniatamy ciasto rękami. Formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego 
i kładziemy na blachę z papierem do pieczenia. Trzeba zachować dość duże odstępy, tak by ciastka nie posklejały się podczas pieczenia. Wkładamy do nagrzanego do 180 st. C piekarnika na ok.15 min. Po upieczeniu delikatnie zdejmujemy z blachy i studzimy. Gotowe! 
Teraz wystarczy chrupać ze smakiem popijając kawką lub mlekiem.




PS Porcelanowa cukierniczka i filiżanka ze spodkiem to ostatni prezent od córki. Uwielbiam je mają wzór, który jest niezwykle optymistyczny i pasuje do wielu innych. Porcelana z Bolesławca zawsze mnie zachwycała, po pierwsze wzorami, a po drugie estetyką i jakością. 
Ostatnio KASIA na swoim blogu zaprezentowała piękną porcelanę bolesławiecką o rzadkim wzorze "Relief". Chyba pasowałaby do mojej :)
Mocno wszystkich pozdrawiam życząc miłego tygodnia.

3 maj 2014

Mente et malleo :)

Jak to dobrze, że naszą wycieczkę krajoznawczą zaplanowaliśmy na pierwszy dzień długiego weekendu. 
Załamanie pogody pokrzyżowałoby nasze plany, 
a tak mamy za sobą zwiedzanie kopalni uranu 
w Kowarach, Park Miniatur Zabytków Dolnego Śląska w tychże Kowarach oraz odwiedziny 
w Świdnicy - deszczowej, ale pięknej. Wycieczki to my lubimy. 
Tym razem nasz Przyjaciel zaplanował cały program wyjazdu. Wsiedliśmy więc w czwartek rano do samochodu i siup - na majówkę. 
W Sztolniach Kowary wydobywano kiedyś rudy uranu, wydobywali najpierw Niemcy, a potem Polacy dla ZSRR. Prace w kopalni zakończono 
w 1973, kiedy złoże uranu zostało wyczerpane. 
W 2000 roku podziemne korytarze kopalni zostały udostępnione zwiedzającym. 
Bardzo nam się podobało, weszliśmy z panem przewodnikiem, który ciekawie i dość wyczerpująco opowiadał o kopalni.
Zobaczyliśmy eksponaty typowo kopalniane oraz kamienie półszlachetne pozyskiwane w okolicy.
Zachęcam do odwiedzenia tego miejsca. 
Dla tych, którzy się wybiorą - kilka rad cioci dobra rada :)
  • Ubierzcie się ciepło, bo w korytarzach panuje temperatura kilku stopni (chyba 5, nie pamiętam, ale wiem że jest zimno)
  • Weźcie kurtkę nieprzemakalną, bo z sufitu kapie.
  • Dobrze jest mieć latarkę, albo jeszcze lepiej czołówkę, bo niektóre miejsca nie są oświetlone.
  • Rozglądajcie się, bo to niezapomniane miejsce :)



Mente et malleo - myślą i młotem :)










Drugim celem naszej wyprawy był Park Miniatur Zabytków Dolnego Śląska. 
To niepowtarzalne miejsce skradło moje serce. Zakochałam się w tych małych budyneczkach odtworzonych z niewiarygodna precyzją. Pomysłodawcą i twórcą tego miejsca jest 
pan Marian Piasecki. 
To człowiek pozytywnie zakręcony. 
Marzył o zgromadzeniu pięknych zabytków Dolnego  Śląska w jednym miejscu tak, by można było nie ruszając się 
z miejsca zwiedzić ich wiele. Stworzył cudne miejsce, gdzie od progu człowiek jest zaopiekowany. 
Przewodnicy fantastycznie, z wielka pasją opowiadają o miniaturach, można odpocząć na ławce, albo w małej kawiarence, w razie deszczu czekają na gości parasole, by nikt nie zmókł. Wszystko świetnie zorganizowane. 
Pan Marian przechadzający się po parku 
z przepiękną katarynką, w meloniku, uśmiechnięty i gościnny.
 A same miniatury to majstersztyk. 
Podziw, podziw i jeszcze raz podziw.
Znaleźliśmy tu zamki Książ i Czocha, pałace dolnośląskie,  kościoły, 
fragment ulicy w Jeleniej Górze, schroniska sudeckie, a nawet wrocławski ratusz.
Wszystkie, najdrobniejsze szczegóły architektury są zachowane, do tego rośliny dobrane tak, by imitowały maleńkie drzewa. Usypana Śnieżka ze schroniskiem na szczycie. Wszystko w odpowiedniej skali. 
Tam wrócimy na pewno.












To była świetna wycieczka, a o deszczowej Świdnicy i jej cudownościach napiszę niebawem :)
Pozdrawiam i miłej reszty weekendu.