13 sty 2013

Rocznica bloga i ...Klara


Minął rok. Rozwinęłam się. Zawiązałam kilka miłych blogowych znajomości. Stworzyłam kilka prac, które mogły zaprezentować się szerszemu gronu. Otaczają mnie w tym wirtualnym świecie same pozytywne dusze. To bardzo miłe uczucie.
Ten rok to dobry rok. Oby takich lat było jeszcze wiele.

Wszystkim moim  blogowym znajomym, którzy wiernie tu zaglądają i zostawiają kilka słów - serdecznie dziękuję. 
Tym, którzy tylko zaglądają, też dziękuję, za Waszą uwagę i poświęcony czas. 
Liczę na Was w przyszłości.

Żeby uczcić odpowiednio te urodziny, przygotowałam niespodziankę.









Nazywa się Klara, jest trochę nieśmiała, ale zyskuje przy bliższym poznaniu. 
Uszyłam ją specjalnie dla Was, 
taki pozytywny, mały polepszacz :) Można ją posadzić w pokoju, wnosi dobrą energię do domu. 
W ręku trzyma serduszko, bo koniec candy przypada na 14 lutego. 
Myślę, że dla wielu byłaby dobrym walentynkowym prezentem :)
Każdy, kto chce wziąć udział w losowaniu Klary powinien :

  • zostawić komentarz pod tym postem
  • wkleić podlinkowany baner na swoim blogu
  • zakładam, że biorąc udział w candy jesteście obserwatorami mojego bloga :)
A tutaj zdjęcia podsumowujące, jak przystało na rocznicę :)






Wszystkich Was mocno pozdrawiam w ten zimowy, puchowy, biały dzień i zachęcam do udziału w candy. 
Agnieszka.



9 sty 2013

Drapieżnik hand made :)

Pewna pani ma córkę, a ta córka bardzo lubi wszystko, co hand made 
i kocha dzikie koty. 
W dodatku obroniła pracę magisterską na ich temat na zagranicznej, renomowanej uczelni. 
I ta pani poprosiła o zrobienie dla tej córki naszyjnika z motywem dzikiego kota.
Hm, łatwo nie było, co tu kryć. To był mój pierwszy, własnoręczny dziki kot. 
Długo nad nim myślałam. 
Jakoś mi nie szło, a raczej szło po grudzie. Miałam tylko nadzieję, że wstydu nie będzie. Nie było. Pani zachwycona, córka jeszcze nie wiem, ale się dowiem. Dzikus wygląda tak...




Uwaga! Nie karmić dzikich zwierząt!
Do następnego, pozdrawiam i nie dajcie się grypie!

5 sty 2013

Nowe przyszło...

Zamilkłam na dłuższa chwilę, wiem. 
Święta minęły sobie cichutko, pachnąc barszczykiem, karpiem i słodząc ciastami wszelakimi i domowym ajerkoniakiem oraz łypiąc spod choinki górami prezentów. 
Wróciliśmy do domu, żeby wśród przyjaciół powitać Nowe. Owszem Nowe przyszło, tylko jakby schorowane, zmartwione nieco i troszkę smutne bez tych naszych przyjaciół (a raczej z nimi - tylko na odległość :)
Natala rozchorowała się, a potem jeszcze bardziej, no i tak wyszło. 
Myślałam,  że wszystko, co złe zostawiłam w starym roku, ale chyba tak się nie da. 
Na szczęście dobrze wiem, że wszystko mija, chorzy zdrowieją i jesteśmy chyba na prostej. Przy okazji znów przekonałam się, że mam wokół ludzi szczerych, dobrych, pomocnych i bezinteresownych - i to się liczy no nie?

Był czas na złapanie oddechu, poczytanie, posiedzenie i gawędzenie przy herbatce 
i dobrej muzyce.
Był też czas na nowe pomysły filcowe. 
Nowe, filcowe i optymistyczne naszyjniki na każdą niepogodę. Jestem pewna, że odpędzają chandrę - sprawdziłam to na sobie. 
Dziś prezentuję kilka. Wiem, że zdjęcia może nie są mistrzowskie, ale lepszy aparat odmówił współpracy, a i światło nie sprzyja.








 Najmilsze wiadomości zostawiłam na koniec. Otóż wstaję sobie dziś rano, siadam do komputera z kubkiem kawy, wykorzystując fakt, że moje śpiochy w najlepsze chrapią, patrzę i... tadam! 
Wygrałam candy u Olgi w hand made by olga. Własnym oczom nie wierzyłam. 
Serducha śliczne i etui na telefon są moje! 
Bardzo, bardzo się cieszę i dziękuję wszystkim, a Oldze w szczególności za zabawę i radość.
I tak, podskakując z radości, dzięki komentarzom dziewczyn u Olgi zdałam sobie sprawę, że mija niebawem rok, odkąd jestem obecna tu, na blogu.
Muszę się zastanowić, jak to uczcić :)

Ze słonecznym pozdrowieniem dla wszystkich Aga.

23 gru 2012

Wyjeżdżamy i życzenia

Wyjeżdżamy. 
Spakowaliśmy wszystko, czego będziemy potrzebować podczas Świąt, prezenty już siedzą w wielkim koszu, ciasteczka i karobowe kuleczki, spoglądają z wyrzutem z pojemników, uszka zamarznięte - byleby ich nie zapomnieć. Jedziemy do rodziny. 
Od lat spędzamy Święta poza domem. Rodzice Jarka zapraszają nas co roku. 

Zanim wyjadę i wpadnę w wir krzątaniny przedświątecznej, chcę Wam Kochani Zaglądacze życzyć spokoju, ciszy i odpoczynku w te Święta. 
Niech Was nic nie niepokoi, niech otoczą Was smaki i zapachy dzieciństwa, śmiejcie się, radujcie małymi prostymi rzeczami, wybaczajcie sobie, kochajcie się, śpiewajcie, uśmiechajcie się do bliskich i napawajcie się tymi ulotnymi, miłymi chwilami. 
Życzę Wam radości z bycia razem i tego dziwnego ciepła w sercu, które powoduje, że świat staje się lepszy. Przymknijcie też oko na niektóre błahe sprawy, które mogą sobie cicho czekać w kąciku. 


Hmm, żeby tylko nasz pies w tym roku nie pożarł wszystkich pierniczków z choinki, jak kiedyś :) Buziaki świąteczne.

13 gru 2012

Broszka wylosowana

Spieszę poinformować Szanowne Czytelniczki, że Candy broszkowe zostało zakończone. Losowanie odbyło się dziś, ręką Bardzo fajnej Nastolatki :)

Proceder został uwieczniony w pokoju Nastolatki, za tło służyła zrobiona tymi ręcami choinka z mchu.

Broszkę wylosowała madelinka stąd.
Wielkie gratulacje!






Wszystkim Uczestniczkom zabawy serdecznie dziękuję. 
Candy z Wami to prawdziwa przyjemność.
Można powiedzieć sama słodycz :)
Pozdrawiam ciepło i zapraszam do odwiedzania tego zakątka.
Madelinkę proszę o adres, na który wyślę broszkę.

9 gru 2012

Radość z rzeczy małych - domek z piernika

Pomocnik Św. Mikołaja pojawił się u nas całkiem niedawno. Uszyłam go, bo marzyłam o nim już w rok temu, tylko mi nie wyszło. A w tym roku wyszło - no i jest! Lubię go. Jest sympatyczny i wnosi do domu  czystą radość, radość z rzeczy małych. Patrzę sobie na niego i uśmiecham się od ucha do ucha.





Zresztą ja, to chyba jestem trochę dziwna, jeśli wiecie co mam na myśli ;) Nie szaleję z porządkami, uszka nie mrożą się jeszcze w lodówce, zakupy zrobione połowicznie, ale za to rzeczy małych, radość niosących to ci u mnie pod dostaaaaatkiem, a jaaakże!
Na przykład - cały wczorajszy dzień spędziliśmy rodzinnie na pieczeniu domków z piernika. Robimy je od pięciu lat, zawsze całą rodziną i zawsze nie tylko dla siebie. Uważamy, że taki domek to miły drobiazg na prezent, więc co roku powstaje ich kilka. Pamiętam taki rok, że cały salon był zastawiony piernikowymi cudami. Każdy w rodzinie dostał swój. Było wtedy dużo śmiechu.






Piernikowe domki w tym roku zostały uzupełnione o świeczniki. Moim zdaniem wyglądają pięknie i warto się o nie pokusić. Światło świec pięknie prześwituje przez kolorowe szybki z cukierków, a biały lukier jest po prostu piękny.



Przedświąteczne przygotowania mają w sobie magię, jeśli tylko się o to postaramy, ja to wiem.
Życzę Wam Kochane magicznych przygotowań i pięknego oczekiwania.
A jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się jak zrobić domek, proszę bardzo.

♥


Podaję przepis na domek dla alergika.

Składniki:
30 dag. mąki
1 jajko ( ja dałam 1 łyżkę octu jabłkowego)
6 dag margaryny
10 dag miodu sprawdzi się też melasa z buraków, lub miód sztuczny(ja dałam miód z mniszka)
5 dag cukru
1 łyżka karobu
przyprawa do piernika

Sposób wykonania:
Miód, cukier i margarynę podgrzewamy na małym ogniu, aż powstanie gładka mama. Masę studzimy. Wlewamy ją na kopczyk zrobiony z mąki z przyprawą i karobem i miesimy na ciasto.
Wałkujemy cienko, wykrawamy części domku (ja mam przygotowane formy kartonu)i pieczemy w 160 st. C. Po wystygnięciu sklejamy części gorącym karmelem(tylko ostrożnie, łatwo się oparzyć). Dekorujemy lukrem, lub kolorowymi pisakami, posypkami jak, kto lubi.
Lukier:
1 szkl. cukru pudru
1 białko (lub 3 białka przepiórcze)dla alergika można zrobić lukier dodając 2 łyżki wody :)ważne, żeby był bez grudek i gęsty
Ucieramy do białości, przekładamy do szprycy i dekorujemy.
Okienka:
Okienka wycinamy w cieście, w powstały otwór wsypujemy pokruszone na miał landrynki i wkładamy do pieca. Po upieczeniu trzeba poczekać aż przestygną, żeby nie zepsuć.

Domek dołączam do akcji Na Świątecznym Stole Alergika  oraz Wigilijny Piernik.

3 gru 2012

Naszyjnik w ulubionym kolorze

Naszyjnik sobie zrobiłam jakiś czas temu. Kwiatowy, turkusowo - zielony.
Noszę go chętnie i często, bo lubię. 
Turkus to kolor wody, jakoś dobrze widzę go z szarościami. Poprawia mi nastrój w szare, jak dziś dni. Słońca potrzebuję, słońca...



Bardzo jestem ciekawa czy macie jakieś sposoby na szare dni. Czy macie coś, co na sto procent poprawia Wam nastrój? Ja dziś zrobiłam przegląd zdjęć i nagrań z czasów, kiedy nasze dziecko i pies były małe. Patrzyłam na uwiecznione na fotografiach niezdarne zabawy obojga, na śmieszne miny, występy w przedszkolu i szkole, pierwszy koncert na flecie, siódme urodziny, wakacyjne bezdroża, fotografie z choinką w tle i oczywiście sylwestrowe wygibasy z naszymi przyjaciółmi.
I powiem Wam, że to poprawiło mi bardzo samopoczucie. Te wszystkie piękne chwile dają siłę i moc. 
Spróbujcie, bo warto.