5 sty 2013

Nowe przyszło...

Zamilkłam na dłuższa chwilę, wiem. 
Święta minęły sobie cichutko, pachnąc barszczykiem, karpiem i słodząc ciastami wszelakimi i domowym ajerkoniakiem oraz łypiąc spod choinki górami prezentów. 
Wróciliśmy do domu, żeby wśród przyjaciół powitać Nowe. Owszem Nowe przyszło, tylko jakby schorowane, zmartwione nieco i troszkę smutne bez tych naszych przyjaciół (a raczej z nimi - tylko na odległość :)
Natala rozchorowała się, a potem jeszcze bardziej, no i tak wyszło. 
Myślałam,  że wszystko, co złe zostawiłam w starym roku, ale chyba tak się nie da. 
Na szczęście dobrze wiem, że wszystko mija, chorzy zdrowieją i jesteśmy chyba na prostej. Przy okazji znów przekonałam się, że mam wokół ludzi szczerych, dobrych, pomocnych i bezinteresownych - i to się liczy no nie?

Był czas na złapanie oddechu, poczytanie, posiedzenie i gawędzenie przy herbatce 
i dobrej muzyce.
Był też czas na nowe pomysły filcowe. 
Nowe, filcowe i optymistyczne naszyjniki na każdą niepogodę. Jestem pewna, że odpędzają chandrę - sprawdziłam to na sobie. 
Dziś prezentuję kilka. Wiem, że zdjęcia może nie są mistrzowskie, ale lepszy aparat odmówił współpracy, a i światło nie sprzyja.








 Najmilsze wiadomości zostawiłam na koniec. Otóż wstaję sobie dziś rano, siadam do komputera z kubkiem kawy, wykorzystując fakt, że moje śpiochy w najlepsze chrapią, patrzę i... tadam! 
Wygrałam candy u Olgi w hand made by olga. Własnym oczom nie wierzyłam. 
Serducha śliczne i etui na telefon są moje! 
Bardzo, bardzo się cieszę i dziękuję wszystkim, a Oldze w szczególności za zabawę i radość.
I tak, podskakując z radości, dzięki komentarzom dziewczyn u Olgi zdałam sobie sprawę, że mija niebawem rok, odkąd jestem obecna tu, na blogu.
Muszę się zastanowić, jak to uczcić :)

Ze słonecznym pozdrowieniem dla wszystkich Aga.

23 gru 2012

Wyjeżdżamy i życzenia

Wyjeżdżamy. 
Spakowaliśmy wszystko, czego będziemy potrzebować podczas Świąt, prezenty już siedzą w wielkim koszu, ciasteczka i karobowe kuleczki, spoglądają z wyrzutem z pojemników, uszka zamarznięte - byleby ich nie zapomnieć. Jedziemy do rodziny. 
Od lat spędzamy Święta poza domem. Rodzice Jarka zapraszają nas co roku. 

Zanim wyjadę i wpadnę w wir krzątaniny przedświątecznej, chcę Wam Kochani Zaglądacze życzyć spokoju, ciszy i odpoczynku w te Święta. 
Niech Was nic nie niepokoi, niech otoczą Was smaki i zapachy dzieciństwa, śmiejcie się, radujcie małymi prostymi rzeczami, wybaczajcie sobie, kochajcie się, śpiewajcie, uśmiechajcie się do bliskich i napawajcie się tymi ulotnymi, miłymi chwilami. 
Życzę Wam radości z bycia razem i tego dziwnego ciepła w sercu, które powoduje, że świat staje się lepszy. Przymknijcie też oko na niektóre błahe sprawy, które mogą sobie cicho czekać w kąciku. 


Hmm, żeby tylko nasz pies w tym roku nie pożarł wszystkich pierniczków z choinki, jak kiedyś :) Buziaki świąteczne.

13 gru 2012

Broszka wylosowana

Spieszę poinformować Szanowne Czytelniczki, że Candy broszkowe zostało zakończone. Losowanie odbyło się dziś, ręką Bardzo fajnej Nastolatki :)

Proceder został uwieczniony w pokoju Nastolatki, za tło służyła zrobiona tymi ręcami choinka z mchu.

Broszkę wylosowała madelinka stąd.
Wielkie gratulacje!






Wszystkim Uczestniczkom zabawy serdecznie dziękuję. 
Candy z Wami to prawdziwa przyjemność.
Można powiedzieć sama słodycz :)
Pozdrawiam ciepło i zapraszam do odwiedzania tego zakątka.
Madelinkę proszę o adres, na który wyślę broszkę.

9 gru 2012

Radość z rzeczy małych - domek z piernika

Pomocnik Św. Mikołaja pojawił się u nas całkiem niedawno. Uszyłam go, bo marzyłam o nim już w rok temu, tylko mi nie wyszło. A w tym roku wyszło - no i jest! Lubię go. Jest sympatyczny i wnosi do domu  czystą radość, radość z rzeczy małych. Patrzę sobie na niego i uśmiecham się od ucha do ucha.





Zresztą ja, to chyba jestem trochę dziwna, jeśli wiecie co mam na myśli ;) Nie szaleję z porządkami, uszka nie mrożą się jeszcze w lodówce, zakupy zrobione połowicznie, ale za to rzeczy małych, radość niosących to ci u mnie pod dostaaaaatkiem, a jaaakże!
Na przykład - cały wczorajszy dzień spędziliśmy rodzinnie na pieczeniu domków z piernika. Robimy je od pięciu lat, zawsze całą rodziną i zawsze nie tylko dla siebie. Uważamy, że taki domek to miły drobiazg na prezent, więc co roku powstaje ich kilka. Pamiętam taki rok, że cały salon był zastawiony piernikowymi cudami. Każdy w rodzinie dostał swój. Było wtedy dużo śmiechu.






Piernikowe domki w tym roku zostały uzupełnione o świeczniki. Moim zdaniem wyglądają pięknie i warto się o nie pokusić. Światło świec pięknie prześwituje przez kolorowe szybki z cukierków, a biały lukier jest po prostu piękny.



Przedświąteczne przygotowania mają w sobie magię, jeśli tylko się o to postaramy, ja to wiem.
Życzę Wam Kochane magicznych przygotowań i pięknego oczekiwania.
A jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się jak zrobić domek, proszę bardzo.

♥


Podaję przepis na domek dla alergika.

Składniki:
30 dag. mąki
1 jajko ( ja dałam 1 łyżkę octu jabłkowego)
6 dag margaryny
10 dag miodu sprawdzi się też melasa z buraków, lub miód sztuczny(ja dałam miód z mniszka)
5 dag cukru
1 łyżka karobu
przyprawa do piernika

Sposób wykonania:
Miód, cukier i margarynę podgrzewamy na małym ogniu, aż powstanie gładka mama. Masę studzimy. Wlewamy ją na kopczyk zrobiony z mąki z przyprawą i karobem i miesimy na ciasto.
Wałkujemy cienko, wykrawamy części domku (ja mam przygotowane formy kartonu)i pieczemy w 160 st. C. Po wystygnięciu sklejamy części gorącym karmelem(tylko ostrożnie, łatwo się oparzyć). Dekorujemy lukrem, lub kolorowymi pisakami, posypkami jak, kto lubi.
Lukier:
1 szkl. cukru pudru
1 białko (lub 3 białka przepiórcze)dla alergika można zrobić lukier dodając 2 łyżki wody :)ważne, żeby był bez grudek i gęsty
Ucieramy do białości, przekładamy do szprycy i dekorujemy.
Okienka:
Okienka wycinamy w cieście, w powstały otwór wsypujemy pokruszone na miał landrynki i wkładamy do pieca. Po upieczeniu trzeba poczekać aż przestygną, żeby nie zepsuć.

Domek dołączam do akcji Na Świątecznym Stole Alergika  oraz Wigilijny Piernik.

3 gru 2012

Naszyjnik w ulubionym kolorze

Naszyjnik sobie zrobiłam jakiś czas temu. Kwiatowy, turkusowo - zielony.
Noszę go chętnie i często, bo lubię. 
Turkus to kolor wody, jakoś dobrze widzę go z szarościami. Poprawia mi nastrój w szare, jak dziś dni. Słońca potrzebuję, słońca...



Bardzo jestem ciekawa czy macie jakieś sposoby na szare dni. Czy macie coś, co na sto procent poprawia Wam nastrój? Ja dziś zrobiłam przegląd zdjęć i nagrań z czasów, kiedy nasze dziecko i pies były małe. Patrzyłam na uwiecznione na fotografiach niezdarne zabawy obojga, na śmieszne miny, występy w przedszkolu i szkole, pierwszy koncert na flecie, siódme urodziny, wakacyjne bezdroża, fotografie z choinką w tle i oczywiście sylwestrowe wygibasy z naszymi przyjaciółmi.
I powiem Wam, że to poprawiło mi bardzo samopoczucie. Te wszystkie piękne chwile dają siłę i moc. 
Spróbujcie, bo warto.

30 lis 2012

Candy...

Kwiat zimowy - broszka w kolorze szaro czerwonym, pasująca do wielu szarych, czarnych i czerwonych swetrów, płaszczy i szali, 
a nawet torebek, kapeluszy i beretów. 
Tworzy piękną plamę koloru na szarym tle. 
Dla mnie taka filcowa biżuteria jest bardzo przyjemna - miękka, ciepła i daje energię w zimowe dni. I oczywiście jest niepowtarzalna. 



Przypinam taką kolorową plamę do swetra i już jestem ubrana. Nie blado i tak, jak wszyscy, ale nietuzinkowo. Nie ma przecież dwóch takich samych kwiatów. 
Ta ufilcowana przeze mnie ostatnio broszka, mam nadzieję będzie miłym świątecznym podarunkiem dla osoby, która ją wylosuje.
Zasady są takie, jak zawsze czyli w losowaniu biorą udział osoby, które:

  • zostawią komentarz pod tym postem (anonimki proszę o adres mailowy),
  • zamieszczą podlinkowany i opisany banerek na swoim blogu. Będzie mi miło jeśli zaglądający dołączą do Pozytywnych Obserwatorów. 

Candy trwa od dziś do 12.12. W ten sposób zdążę wysłać podarunek tak, by dotarł do Was przed Świętami.
Życzę miłej zabawy.

28 lis 2012

Adwent tuż, tuż...

Adwent, czas oczekiwania. 
Moim skromnym zdaniem czas oczekiwania jest sto razy lepszy niż sam fakt, na który się oczekuje. Trzeba tylko z głową oczekiwać, 
a nie byle jak. 
No bo z takimi świętami na przykład. Święta, święta i po świętach, cyk, myk dwa dni i po. Ale przygotowania, to zupełnie insza sprawa.
Tu jest czas na przemyślenie, przetrawienie, przemiędlenie w tę i z powrotem tej atmosfery. Trzeba na przykład choinkę wybrać, przemyśleć jak w tym roku nowocześnie czy przaśnie, kolorystyka jaka, czy szopka czy nie szopka. 

Potrawy na stół takie czy insze, ciasta, te wszystkie wypieki, makowiec czy piernik, 
a może jedno i drugie. No i prezenty oczywiście na bogato czy skromnie, co dla kogo i dlaczego, i czy się nie obrazi przypadkiem....

Tyle tego jest, że człowiek traci grunt pod nogami normalnie.

A tu proszę cichuteńko adwent idzie. Adwent oczekiwanie - nie histeria, nie apopleksja przedświąteczna tylko cichutkie czekanie. Czekanie na ten promyk milusi, mały a jaki ciepły. Czekanie na uśmiech, czas wesoły 
z bliskimi, radość, kolędy i bycie razem - póki można. Na ten magiczny moment wieczorny, wspólny i pełen nadziei.
W tym roku moje postanowienia brzmią następująco. Żadnej histerii przedświątecznej, pośpiesznego kupowania prezentów, zakupów w galeriach handlowych. Prezenty w większości zakupię przez internet w domowym zaciszu. 
Bez zbędnej nerwówki ze sprzątaniem i całym tym przygotowaniem. Normalnie i spokojnie i na luzie. Grunt to dobre nastawienie.
A żeby było miło, spokojnie i przyjemnie zrobiłam kalendarz adwentowy. Długo zastanawiałam się jaki kalendarz można zrobić nastolatce w dodatku uczulonej na czekoladę, orzechy i sto innych produktów. Aż tu patrzę, Asia z Green Canoe podsunęła mi świetny pomysł. Kalendarz ze słodyczami dla duszy :) Każdego dnia czytasz sobie miłą wiadomość na swój temat. Czy to nie świetny pomysł?
Dla nastoletniej córki bardzo potrzebna rzecz - balsam dla duszy, nie tuczy, nie alergizuje - a niesie radość i uśmiech.
Trochę mi to zajęło, najpierw napisałam krótkie wiadomości typu " jesteś naszą radością" i takie tam różne. Potem zrobiłam małe kopertki, udekorowałam je i powiesiłam na wstążkach. 










 Każdego dnia adwentu dziecię nasze małoletnie otworzy jedną kopertkę z miłymi słowami dla siebie.
Rodzina wpadła w zachwyt. Nie możemy się doczekać, kiedy Natalka otworzy pierwszą kopertkę. Oczekiwanie na Święta będzie przyjemne i przepełnione dobrymi emocjami, 
a nie pośpiechem i stresem. 
Tak będzie i już. 
Czego i Wam życzę z całego serca.
♥