17 lut 2015

Misie dwa

Nie żebym była fanką Walentynek nie... 
To różowo-czerwone szaleństwo troszkę mnie nawet irytuje. 
Myślę jednak, że każda okazja jest dobra, żeby okazać swoje uczucia innym. 
Tym bardziej jeśli masz wokół siebie ludzi, którzy wiele dla ciebie znaczą. 
Dla najmilszych i bardzo kochanych osób 
powstały te dwa bąble :) 
Ładnie się razem prezentują, osobno zresztą też nie najgorzej.


Miłego dnia :)


2 lut 2015

Niespodzianka

Miała być niespodzianka urodzinowa. 
Taka od serca.
 Od syna dla mamy. Syna znam, mamę mniej. 
Nie wiem co lubi, jakie kolory bardziej jakie zupełnie nie. 
Cóż trzeba było improwizować. 
Ważne żeby była niespodzianka. 
Powstała taka bransoleta szaro-turkusowa 
z muszlą paua, turkusem, agatami i koralikami toho. 
Mam nadzieję, że niespodzianka się udała. Włożyłam w nią sporo serca. 
Efekt jest następujący.



Zapakowałam tę niespodziankę w szary, zwykły papier.
Bez zbędnych ceregieli.
Prosto, zwyczajnie tak, jak lubię najbardziej. 


Pozdrawiam i do następnego!

 

19 sty 2015

Brownie

Wyjechali na ferie nasi podopieczni... 
Ha ha ha... Nie żebym się cieszyła jakoś nadmiernie o nie. 
Niemniej czasem miło spędzić czas bez Nastolaty tylko po to, żeby zatęsknić za tym dziewczęciem kochanym. 
Bez żadnych skrupułów można na przykład zrobić czekoladowe do bólu ciasto i zjadać 
z kawą bez wyrzutów sumienia (córko przepraszam).
Tak więc Brownie - moje ulubione ciasto. Swoją drogą to trochę przykre kiedy miłośnik czekolady ma dziecko z alergią na nią, nieprawdaż? Cóż dziś można...

Trzeba wziąć:
2 czekolady deserowe
225 g. masła
3 całe jajka
275 g. cukru
cukier waniliowy
135 g. mąki
1/4 łyżeczki soli

Piekarnik nagrzać trzeba do 160 st. C. 
1/3 czekolady zetrzeć na grubej tarce, resztę rozpuścić razem z masłem. Jajka ubić na puszystą masę z cukrem. Dodać czekoladę, mąkę i sól i delikatnie wymieszać. Przełożyć na formę z papierem. Piec ok. 20 min. 
Brownie jest pyszne w środku miękkie, trochę zakalcowate na zewnątrz chrupkie. 






Mniam...
I tak najbardziej depresyjny dzień w roku (podobno) może być troszkę mniej depresyjny, a może zupełnie nie depresyjny.
Pozdrawiam i do następnego...

13 sty 2015

Przekaz...

W naszym mieszkaniu wisi taka sobie niewinna tablica. 
Kupiłam ją z myślą, że będę na niej pisać komunikaty do rodziny w stylu "śmieci chcą być wyrzucone!", albo "kup chleb - wracam późno". 
Ujęła mnie tym, że miała fajne wieszaczki, 
na których mogły zawisnąć różne dyndadełka.
I tak tablica wisi w jadalni. 
Szybko się okazało, że nie do tego typu komunikatów została ona stworzona.
To nie jest zwykła czarna tablica, o nie! Nikomu nie wpada do głowy żeby pisać 
o chlebie, ziemniakach, czy śmieciach, za to każdy, kto nas odwiedza zagląda na nią 
i często coś dopisuje lub dorysowuje. 
Stała się moim ulubionym, zaraz po stole, przedmiotem w kuchni. 
Stała się miejscem przekazu, 
przedmiotem zainteresowania, są nawet tacy, którzy zaraz po przyjściu do nas zaglądają ukradkiem i czytają, co dziś u nas na tablicy.
A kilka dni temu przeczytałam przekaz, który wzruszył mnie, sprawił że uśmiech nie schodził z twarzy i jakoś tak ciepło, miło się zrobiło, mimo że na dworze ziąb i chlapa. Postanowiłam fotografować moją tablicę, bo jak tu zmazać taki przekaz na zawsze. 
Niech zostanie, rozgości się w naszym domu 
i będzie z nami.

 (Jesteśmy twoimi przyjaciółmi i już nigdy nie będziesz sama)

Dobre słowo to wielka siła :) A może kiedyś stworzę galerię tablicowych napisów? 
Kto wie?

11 sty 2015

Ładnie Pachnie...

W szarobury, wietrzny, dżdżysty dzień wchodzisz do sklepu. Ogarnia cię ciepełko, 
i miłe światło. 
Ładnie pachnie, co tak pachnie? 
Mmmmm, miły zapach.... 
Owoce? Kwiaty? Ciasteczka?
Ładnie pachnie - nowe miejsce we Wrocławiu. Przy ulicy Odrzańskiej 24 wczoraj odbyło się otwarcie
Ładnie Pachnie 

To raczej nie sklep, to galeria zapachów, miejsce przyjazne, piękne, urządzone z klasą i smaczkiem. Miejsce, w którym pełno pięknych zapachowych świec, wosków o niebiańskich aromatach, naturalnych kosmetyków, mydeł 
i tego wszystkiego, co sprawia, że czujemy się dobrze i pięknie. 
Podczas otwarcia  
Ładnie Pachnie
goście mogli poczuć się wyjątkowo. 
Witani kieliszkiem szampana, cudownymi przekąskami i smakołykami mogli obwąchać dosłownie i oglądnąć każdy kącik. 
A wąchać i patrzeć było na co. 
Zobaczcie sami...
Kolor, zapach, atmosfera tego miejsca to to, co przyciąga. 
I jeszcze dobra energia płynąca z ludzi, którzy tworzą Ładnie Pachnie.













Zachęcam wszystkich do zaglądnięcia tutaj. Miłego tygodnia i do naszego następnego :)

7 sty 2015

Stół w naszej kuchni... 
Wybrany spośród wielu innych dziesięć lat temu. Świadek naszego życia rodzinnego bardziej niż ktokolwiek. 
Od niego każdy, kto nas odwiedza zaczyna. 
Tu się siada przy herbacie i gada. 
Był niemym świadkiem naszych smutków, radości, lęków i wrażeń. 
W listopadzie było ciężko i smutno. Dopadło nas życie. Dławił strach i obezwładniała niemoc, brak wpływu na sytuację jest dla mnie najgorszy. Oczy piekły, żołądek skurczony, 
a serce wali jak szalone. 
Byliśmy razem przy naszym stole...razem, 
a pod stołem pies cicho w nogach, nieobecny - a jednak.
Listopad minął, uporaliśmy się z naszym cieniem. 
W grudniu uciekliśmy od rzeczywistości żeby rozprostować plecy, odetchnąć i stanąć na nogi. 
Stanęliśmy... Nabraliśmy innej perspektywy 
i było coraz lepiej. 
Potem przy stole odbywały się spotkania 
z rodziną i przyjaciółmi, dały nam siłę 
i uśmiech. 
A teraz idzie nowe... Przy stole rozmowy, jak zwykle herbata, muzyka i my...
Trudno było po to, żeby potem mogło być łatwo. 
Myślę, możemy wszystko będąc razem przy stole w naszej kuchni. Możemy wszystko rozmawiając, przy stole. 
Pod warunkiem, że zostawimy za sobą nasz bagaż uprzedzeń, lęków, słabości. 
Rozmowa w realu przy stole w kuchni - wirtualne babole czas zostawić za sobą...
Idzie nowe, więc na nowe życzę Wam wielu dobrych rozmów przy stole, z kubkiem herbaty w dłoni, otwartym sercem i głową, przy dobrej muzyce :)








10 lis 2014

Słońce na talerzu czyli zupa z dyni

Zastanawiałam się co ugotować na rodzinny obiad z okazji urodzin naszej Nastolaty 
i koleżanka dała mi przepis na tę cudowną zupę. 
Od dziś jest to 
nasza ulubiona jesienna zupa. 
Jej smak i aksamitna konsystencja poprawia nastrój, a kolor to po prostu słońce na talerzu. 
W pochmurne, jesienne dni będzie jak znalazł.
Zatem trzeba mieć:

  • 1 kg dyni hokkaido umytej i pozbawionej pestek, nie obranej
  • 1 łyżkę pasty curry zielonej
  • 1 litr wywaru warzywnego ( ja miałam rosół z kurczaka)
  • puszkę mleka kokosowego
  • szczyptę chili
  • pęczek kolendry
Pastę curry rozgrzać, po minucie dolać bulion i dynię pokrojoną w kawałki. 
Gotować ok. 15 min. Dodać chili, posolić 
i zmiksować blenderem. 
Na końcu dodać mleczko kokosowe, dokładnie wymieszać.




Powiem Wam, że kolejny raz jestem zaskoczona tym, jak szybko moja Nastolata dorośleje. 
Wiem truizm. 
To już kolejny rok, kolejne urodziny. Za rok następne i następne... Ech...
mamusia się rozczuliła...
Dosyć tego mazania się! 
Mam fajny, oryginalny pomysł na prezent dla Nastolat.  
Oprócz głównego prezentu moja Natala dostała album ze zdjęciami. Wywołałam różne fajne fotki uwięzione do tej pory na dysku komputera. Wkleiłam je chronologicznie 
i podpisałam. W ten sposób w jednym albumie Natala ma swoje zdjęcia z różnych urodzin, uroczystości, ferii, wakacji, pierwsza kolonia, pierwsze narty, nasz pies jako szczeniak, pasowanie na ucznia, koniec podstawówki itp. 
Płakaliśmy wszyscy nad tym albumem i dotarło do nas ile mamy szczęścia w życiu.
Mocno pozdrawiam i do następnego :)